Ludowcy obawiają się, że afera taśmowa może odbić się na ich sile politycznej. Dotychczas pozwalali sobie względem Platformy na wiele, wiedząc, że są jej niezbędni do rządzenia. A Donald Tusk w części spraw im ustępował. To się może zmienić.
– A szło nam tak dobrze – żalą się posłowie PSL, głęboko przy tym wzdychając.
Rzeczywiście ostatnie miesiące to fala wzmożonej aktywności ludowców. Walczyli oni z koalicjantem o zmiany w reformie emerytalnej i udało im się sporo ugrać. Pakiet ustaw społecznych, kolejne pakiety deregulacyjne, przygotowywane przez Ministerstwo Gospodarki, własny projekt prawa prasowego. I najważniejsza inicjatywa, w którą się zaangażowali, i wiele wskazywało, że swój cel osiągną: zablokowanie pomysłu ministra sprawiedliwości reorganizacji najmniejszych sądów rejonowych.
Pozycja PSL w koalicji po aferze taśmowej będzie słabsza. Ale PSL jest PO potrzebne
– W poniedziałek mieliśmy zaprezentować efekty naszej akcji zbierania podpisów pod obywatelską inicjatywą ustawodawczą ws. sądów rejonowych, którą prowadziliśmy w 79 miastach w Polsce. W czwartek miało być kolejne spotkanie w sprawie deregulacji, chcieliśmy też wyjść z akcją ulgi podatkowej na książki – wylicza rzecznik partii Krzysztof Kosiński.
Zamiast tego PSL od poniedziałku się tłumaczy. Wtedy to „Puls Biznesu" opublikował pogrążające ludowców nagrania rozmowy Władysława Łukasika, byłego szefa Agencji Rynku Rolnego, i Władysława Serafina, szefa kółek rolniczych. Rozmowa dotyczy m.in. wykorzystywania stanowisk dla własnych korzyści czy omijania ustawy kominowej. W efekcie przez ostatnie dni tematem we wszystkich mediach był nepotyzm, kumoterstwo i nieetyczne postępowanie działaczy i polityków PSL. – Dwóch kretynów postanowiło się ponagrywać, a teraz my wszyscy musimy za to świecić oczami – mówi „Rz" anonimowo ludowiec.
Nastroje w partii dodatkowo pogorszyła postawa premiera Donalda Tuska, który przyjmując dymisję ministra rolnictwa Marka Sawickiego, postanowił sam stanąć tymczasowo na czele resortu. Ludowcy potraktowali to jako swoiste wotum nieufności. Zwłaszcza że o tym, iż na razie ich kandydat nie obejmie ministerstwa, dowiedzieli się dopiero z konferencji prasowej premiera.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
– Pozycja przetargowa PSL w koalicji spadnie, na pewno będzie mniej skuteczny i bardziej wycofany, jeśli chodzi o własne pomysły. Ale ludowcy nadal są Platformie potrzebni, bo dziś alternatywą dla koalicji z PSL są wcześniejsze wybory – uważa dr Robert Alberski, politolog z Uniwersytetu Wrocławskiego. Jego zdaniem ludowcy są sami sobie winni, że nie zapanowali nad wewnętrznymi rozgrywkami w partii. A te będą się teraz przed jesiennymi wyborami w partii nasilać. Wczoraj Pawlaka skrytykował Janusz Piechociński, jego konkurent do funkcji szefa PSL.
– Uczciwi ludowcy muszą się wstydzić za partię. Czas na nowe PSL, także nowego prezesa – stwierdził Piechociński.