Reklama

Uniewinniony a dla sądu i tak skazany

Dla prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku przedsiębiorca uniewinniony prawomocnym wyrokiem przez Sąd Najwyższy to... skazany

Publikacja: 15.11.2012 23:34

Uniewinniony a dla sądu i tak skazany

Foto: Fotorzepa/ Maciej Kaczanowski

Minister Jarosław Gowin, po odwołaniu prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku Ryszarda Milewskiego (po sprawie Amber Gold) zapowiadał działania naprawcze wobec tej jednostki. Wygląda na to, że nie bardzo mu to wyszło, bo kontrowersji przybywa.

Na przykład w sprawie Piotra Zaleskiego, przedsiębiorcy i znanego kierowcy rajdowego, który – choć w świetle prawa jest niewinnym człowiekiem, został przez p.o. prezesa sądu  w oficjalnym piśmie do Prokuratury Generalnej określony mianem „skazanego".

„Rz" od dłuższego czasu opisuje, jak gdański Sąd Okręgowy blokuje – mimo prawomocnego orzeczenia w tej sprawie – zwrot Piotrowi Zaleskiemu ok. 800 tys. złotych. To część ze złożonych w sądowym depozycie pieniędzy firmy Zaleskiego, które skradł były już pracownik sądu Zdzisław M. Wczoraj ujawniliśmy, że chociaż złodziej zwrócił sądowi 748 156,64 zł, to jednak nie wypłacono ich przedsiębiorcy. A pełniąca obowiązki prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku sędzia Alina Miłosz-Kloczkowska zwróciła się do prokuratora generalnego o wniesienie kasacji orzeczenia nakazującego ich zwrot przedsiębiorcy i wstrzymanie wypłaty. Powód? Według niej sąd nie może zwrócić „dowodów", które utracił, a Zaleski może jedynie ubiegać się o odszkodowanie.

Ale to nie koniec bulwersujących faktów związanych z pismem p.o. prezesa sądu do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Przedsiębiorca, który domaga się zwrotu pieniędzy, został w nim określony jako „skazany". Tak określono go w wykazie informacji o adresatach, do których trafiło pismo.

– Poczułem się, jakby sędzia dała mi w twarz. Coś nieprawdopodobnego. Po tylu latach walki o oczyszczenie swojego imienia, walki wygranej, mimo prawomocnego wyroku uniewinniającego czytam o sobie w sądowym piśmie „skazany" – mówi „Rz" Piotr Zaleski.

Reklama
Reklama

Trójmiejski przedsiębiorca został w 1995 r. aresztowany pod zarzutem prania brudnych pieniędzy i oszustw podatkowych. Na 157 dni trafił do celi dla groźnych przestępców w areszcie śledczym w Braniewie. Jego proces zaczął się w 2001 roku. Już w 2004 r. Zaleski został częściowo oczyszczony z zarzutów. Kropkę nad „i" postawił w 2006 r. Sąd Najwyższy, wydając prawomocny wyrok uniewinniający przedsiębiorcę. „Postawione przez prokuraturę zarzuty nigdy nie miały uzasadnienia w prawie" – uznał Sąd Najwyższy. A to oznacza, że w świetle prawa Zaleski jest niewinny i określenie „skazany" jest jak sam mówi – dla niego znieważające.

– Określenie „skazany" pojawiło się jedynie w spisie wskazania osób, które otrzymały pismo do wiadomości – nie w tekście wniosku i było pomyłką drukarską – przekonuje sędzia Rafał Terlecki, wiceprezes Sądu Okręgowego w Gdańsku. – Wniosek zawiera wyliczenie wszystkich decyzji sądów dotyczących między innymi pana Piotra Zaleskiego – zarówno korzystnych dla niego, jak i niekorzystnych– dodaje.

Sęk w tym, że owa „pomyłka drukarska" określająca niewinnego człowieka mianem „skazanego" pojawiła się nie w wewnętrznych materiałach sądu, a w oficjalnym piśmie do prokuratora generalnego. Jak wynika z naszych ustaleń, owa „pomyłka" do dziś nie została w żaden sposób sprostowana.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Warszawa
Rekordowa cena za metr kwadratowy zapłacona. Gdzie jest granica?
Kraj
„Rzecz w tym”: PiS gubi radykalizacja? Kulisy wojny o duszę prawicy
Kraj
Lotnisko Chopina bije rekordy. Pasażerowie szturmują bramki, a port szykuje się do rozbudowy
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama