42-letni Robert G. z Warszawy wpadł w poniedziałek pod Czosnowem. Ma już na koncie dwa wyroki za uprowadzenia. Jeden skrócono mu przedterminowo, a drugiego nawet nie zaczął odsiadywać.
– To bardzo dziwna sytuacja – komentują stołeczni śledczy zaangażowani w namierzenie fabryki, w której G. wytwarzał amfetaminę.
Jak ustaliła „Rz", mężczyzna był zaangażowany w głośną sprawę uprowadzenia dwóch nastoletnich synów wiceprezesa Zespołu Młynów „Jelonki" pod Ostrowią Mazowiecką w czerwcu 2004 roku.
Chłopcy wyjechali z domu na rowerach, by zrobić zdjęcia na lekcje przyrody. Kilka godzin później odnaleziono nad rzeką ich rowery oraz aparat fotograficzny.
Początkowo rodzice i policjanci przypuszczali, że bracia się utopili, jednak telefon od porywaczy wyjaśnił sprawę. Zebrawszy okup, rodzina wykupiła chłopców.