Zbigniew Ziobro poinformował we wtorek wieczorem, że zdecydował się ujawnić zeznania Marcina W. – wspólnika Marka Falenty – z toczącego się postępowania, w którym miał on powiedzieć, że Falenta sprzedał taśmy z podsłuchami rosyjskim służbom. Ziobro wskazał, że zrobi to, działając w interesie publicznym.
Powodem ujawnienia materiałów – podkreślił minister – jest wypowiedź szefa PO Donalda Tuska, który domagał się powołania sejmowej komisji śledczej w tej sprawie. Bo jak tłumaczył, jako „niezależna od ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, mogłaby wyjaśnić, na czym polega wpływ rosyjskich służb na energetyczną politykę PiS-u”.
Czytaj więcej
Wpływ rosyjskich służb na energetyczną politykę PiS-u może wyjaśnić tylko komisja śledcza – mówi były premier o nowych ustaleniach.
Na środę Prokuratura Krajowa zapowiedziała publikację materiałów. Ukazały się wieczorem.
Sprzedane do Rosji
Burza, która wywołała taką reakcję Ziobry, to efekt poniedziałkowego tekstu „Newsweeka”, który opisał, że nagrania z tzw. afery taśmowej (utrwalonych potajemnie rozmów polityków PO w warszawskich restauracjach) na miesiąc przed tym, jak w 2014 r. trafiły do mediów, zostały sprzedane do Rosji przez Marka Falentę – miał tak zeznać Marcin W., wspólnik biznesmena skazanego na 2,5 roku więzienia za zlecenie nagrywania VIP-ów m.in. w restauracji Sowa & Przyjaciele.
Marcin W. takie sensacyjne zeznania złożył w czerwcu ubiegłego roku w gdańskiej prokuraturze – twierdzi „Newsweek”.
Czytaj więcej
Dotychczas w żadnym śledztwie dotyczącym afery taśmowej nie badano rosyjskiego wątku – ustaliła „Rzeczpospolita”.
W. i Falenta byli od 2013 r. współwłaścicielami spółki Składywęgla.pl, która sprowadzała węgiel z Rosji przez pośrednika – spółkę KTK. W. opowiedział, że do przekazania taśmy doszło w maju 2014 r. w Kemerowie na Syberii. Falenta chwalił się wspólnikowi, że „sprzedał wszystko”.
Miesiąc później w Polsce wybuchła afera taśmowa. Według Marcina W., Falenta rosyjskim służbom sprzedał taśmy dla pieniędzy. W. twierdził, że dotąd milczał, bo Rosjanie go zastraszali, grozili nawet zabiciem dzieci.
Ujawnienie materiałów z toczącego się postępowania to prerogatywa wpisana do ustawy – Prawo o prokuraturze w 2016 r. przez ministra Ziobrę. Chodzi o art. 12, który mówi, że „prokurator generalny oraz kierownicy jednostek organizacyjnych prokuratury mogą przekazać mediom osobiście, lub upoważnić w tym celu innego prokuratora, informacje z toczącego się postępowania przygotowawczego lub dotyczące działalności prokuratury, z wyłączeniem informacji niejawnych, mając na uwadze ważny interes publiczny". Możliwe jest też przekazanie informacji dotyczących spraw, jeżeli „mogą być istotne dla bezpieczeństwa państwa i jego prawidłowego funkcjonowania". Nie muszą mieć zgody prowadzącego śledztwo, ale biorą osobistą odpowiedzialność za efekty ujawnienia. Odszkodowawczą – ponosi nie minister, lecz Skarb Państwa.
Pierwsza była willa
Pierwszy przypadek skorzystania z art. 12 ustawy dotyczy głośnej sprawy tzw. wilii Kwaśniewskich. Minister Ziobro odtajnił wtedy materiały ze śledztwa i operacji specjalnych CBA na wniosek ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego. Druga sytuacja dotyczy akt ze śledztwa korupcyjnego byłego ministra Sławomira Nowaka. Zeznania Marcina W. – to trzeci taki przypadek.
Prawnicy twierdzą, że to niezwykle wrażliwa materia.
– Zależy, o które protokoły chodzi, czy dotyczące sprawy Falenty i podsłuchów czy też zeznań o sprzedaży taśm do Rosji, bo na razie tego nie wiemy. Upublicznienie protokołów z zakończonej sprawy, w której doszło do skazania Falenty, a nawet wykonania kary, nie miałoby to dużego znaczenia – uważa prof. Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości. – Jeżeli jednak byłyby to jakieś protokoły przesłuchań z toczącego się śledztwa, to sytuacja wygląda inaczej. Sami prokuratorzy muszą ocenić, czy ich upublicznienie nie zaszkodzi postępowaniu – wskazuje prof. Ćwiąkalski.
Czy „odkrycie” zeznań Marcina W. może być dla niego zagrożeniem?– Zawsze ujawnienie zeznań może stanowić zagrożenie dla człowieka. Ale niestety często jest tak, że z przyczyn politycznych coś się ujawnia, nie bacząc zupełnie na ten inny aspekt – wskazuje prof. Ćwiąkalski.
Czytaj więcej
Każda kolejna publikacja o aferze taśmowej ośmiesza państwo polskie. Pokazuje, że i za rządów PO, i za rządów PiS Rosjanie mogli sobie u nas na wie...
Obrońca Marcina W. nie mogła wczoraj rozmawiać z „Rzeczpospolitą” – jest na zwolnieniu.