Uzasadniając plan „długofalowymi konsekwencjami pojawienia się i rozprzestrzeniania się wirusa SARS CoV-2 oraz jego wpływem na zdrowie” rząd PiS, Porozumienia i Solidarnej Polski planuje wprowadzenie opłaty z tytuły reklamy internetowej i konwencjonalnej. Środki z nowej daniny miałyby zasilić Narodowy Fundusz Zdrowia, Narodowy Fundusz Ochrony Zabytków oraz nową instytucję, Fundusz Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Obszarze Mediów.

Przeciwko planom wprowadzenia opłaty wystąpiły polskie media. „To po prostu haracz, uderzający w polskiego widza, słuchacza, czytelnika i internautę, a także polskie produkcje, kulturę, rozrywkę, sport oraz media” - czytamy w liście otwartym do władz Rzeczypospolitej Polskiej i liderów ugrupowań politycznych, podpisanym przez 43 sygnatariuszy, wśród których są m.in. Gremi Media S.A., Agora S.A., Grupa Eurozet, Grupa RMF, Ringier Axel Springer Polska, Telewizja Polsat sp. z o.o. oraz TVN S.A.

W poprzednią środę biorące udział w proteście media nie nadawały programów i nie publikowały treści w internecie, a strony główne gazet i portali informowały o akcji „Media bez wyboru”.

Dowiedz się więcej: Polskie media przeciw podatkowi od reklamy. "To haracz"

O podatek od reklam Joanna Lichocka została zapytana we wtorek w Radiu Wrocław. Członkini Rady Mediów Narodowych przekonywała m.in., że „media regionalne zyskają po tym jak przejął je Orlen” oraz że „media, które przystąpiły do akcji (#MediaBezWyboru), są związane z totalną opozycją”. Posłanka PiS tłumaczyła także, że najwyższa stawka podatku obejmie produkty „na wymyślone schorzenia”. 

- Ta stawka 15 proc. na tzw. reklamę kwalifikowaną, będzie nakładana wyłącznie na te produkty, które są związane z przemysłem farmaceutycznym - parafarmaceutyki, suplementy diety. Te wszystkie reklamy, które słyszymy w radiu i telewizji, dotyczące produktów na zespół niespokojnych nóg, albo na suchość w ustach, albo na mnóstwo różnych, proponujące Polakom na te wymyślone schorzenia, które są tak naprawdę kompletnie Polakom do niczego nie potrzebne. I na tę specyficzną dosyć reklamę ta ustawa będzie nakładać 15 proc. dla największych firm medialnych - mówiła Lichocka.

Według przedstawionego przez rząd projektu, do „towarów kwalifikowanych” zaliczono: produkty lecznicze, o których mowa w art. 2 pkt 32 ustawy z dnia 6 września 2001 r. – Prawo farmaceutyczne, suplementy diety, o których mowa w art. 3 ust. 3 pkt 32 ustawy z dnia 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia, wyroby medyczne, o których mowa w art. 2 ust. 1 pkt 38 ustawy z dnia 20 maja 2010 r. o wyrobach medycznych, oraz napoje z dodatkiem substancji o właściwościach słodzących, o których mowa w art. 12a ust. 1 ustawy z dnia 11 września 2015 r. o zdrowiu publicznym.

Przeczytaj także: Bartosz Arłukowicz: Chcecie opodatkować worki stomijne, wózki, kule

Zgodnie z projektem, w przypadku reklamy towarów kwalifikowanych w telewizji, radiu, kinie i na zewnętrznym nośniku reklamy, stawki składki z tytułu reklamy konwencjonalnej wynoszą: 10 proc. podstawy obliczenia składki – w części, w jakiej podstawa ta nie przekracza kwoty 50 mln zł; oraz 15 proc. nadwyżki podstawy obliczenia składki ponad kwotę 50 mln zł. Przy reklamie w prasie stawki te wynoszą odpowiednio 4 i 12 proc., przy czym postawą jest kwota 30 mln zł.

Autopromocja
LOGISTYKA.RP.PL

Branża, która napędza polską gospodarkę

CZYTAJ WIĘCEJ

- Jeżeli 15 proc. składki z reklamy na jakiś produkt, dotyczący syndromu niespokojnych nóg, pójdzie na zabytki - to bardzo będzie pozytywne - komentowała Lichocka.

- Myślę, że opodatkowanie tego typu działalności reklamowej w celu stworzenia funduszu, który będzie finansował dobre programy informacyjne, telewizyjne, pracę dziennikarzy na rzecz podniesienia świadomości cyfrowej, naszej tożsamości, naszej kultury, jest bardzo pozytywne - dodała posłanka PiS.