Historia Europy to pasmo niekończących się wojen, toczonych o sukcesje, o przywództwo, o granice i z tysiąca innych powodów. Żaden odpowiedzialny polityk nie może w XXI wieku twierdzić, że w arsenale pretekstów, które mogłyby posłużyć do rozpętania kolejnej wojny w Europie, pozostał choćby jeden dotąd niewykorzystywany.

Myśl zawarta w rosyjskim powiedzeniu: „Oby tylko nie było wojny", łączy Europejczyków. To samo pragnienie było na przestrzeni wieków siłą napędową zarówno ewolucji ustrojów państw europejskich, jak i traktatów regulujących stosunki między nimi.

Prawo do pokoju

To właśnie pragnienie pokoju i bezpieczeństwa doprowadziło do ograniczenia władzy monarszej przez średniowieczne parlamenty. Tym samym dziś organy władzy publicznej mogą działać wyłącznie w ramach i granicach prawa, nie mogąc samodzielnie przyznawać sobie kompetencji lub sobie ich domniemywać, a każde swoje działanie muszą opierać na podstawie prawnej.

To samo dążenie ukształtowało uniwersalne dziś przekonanie, że każdy człowiek posiada niezbywalne prawa, których nie może się zrzec i których nikt nie może mu odebrać, ma natomiast prawo żądać od władz państwowych ich ochrony. To właśnie ta ewolucja myślenia o roli jednostki w porządku społecznym i państwowym pozwoliła na przezwyciężanie nierówności stanowych i klasowych oraz budowę społeczeństwa opartego na podmiotowości człowieka jako obywatela i narodu jako suwerena.

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: Unikalna szansa polskiej dyplomacji

Po doświadczeniach Auschwitz i Gułagu wszystkich Europejczyków łączy jednak przekonanie, że prawa człowieka są niezbywalnym elementem pokoju i bezpieczeństwa. Polska myśl polityczna i prawna aktywnie współtworzyła tę europejską refleksję. Już w czasach zmagań z zakonem krzyżackim na przełomie XIV i XV wieku polscy prawnicy bronili prawa do pokoju i bezpieczeństwa jako naturalnego prawa każdego człowieka i każdego narodu, także pogan, odrzucając tym samym zasadność idei wszelkich krucjat.

Warto też przypomnieć myśl księcia Adama Jerzego Czartoryskiego, który żył za panowania pięciu carów Rosji i jako rosyjski minister spraw zagranicznych był przeciwnikiem Napoleona I, a później jako polityczny emigrant w Paryżu stał się przyjacielem Napoleona III. Nie był ani moralistą, ani idealistą. Wręcz przeciwnie – był myślicielem konserwatywnym, praktykiem znakomicie obeznanym z Realpolitik, ale właśnie dlatego wyczuwał nieuchronność i kierunek zmian.

W eseju „O dyplomacji" opublikowanym w 1830 roku Czartoryski pisał: „Każdy naród niezawisły – podobnie jak jednostka w porządku powszechnym – ma prawo do własnego rządu i budowania społecznego szczęścia wedle własnego rozumienia. Toteż żaden inny naród, nie mogąc drugim władać, a tym bardziej uważać za własność czy narzędzie, nie ma prawa ingerowania w to, co tamten uznaje za dobre dla rozwoju własnego wewnętrznego dobrobytu. Pod żadnym pretekstem obca interwencja nie może narzucać wspólnego ustroju, aby siłą – co jest przeciwne naturze i prawu – przemieniać dwa narody w jedno społeczeństwo obywatelskie".

Czartoryski przewidział więc, że idea wolności człowieka doprowadzi do przyznania tego samego prawa narodom i tak jak ludzkość odrzuciła niewolnictwo i osobiste poddaństwo, tak jest kwestią czasu, gdy zaakceptuje prawo narodów do samostanowienia, co doprowadzi do zmierzchu europejskich imperiów.

Wszystkie europejskie imperia dawno zniknęły z mapy Europy. Związek Sowiecki był ostatnim, które uległo dezintegracji. Nie przegrało ono jednak ani zimnej wojny, ani konkurencji z Zachodem, lecz uległo przeciwnikowi o wiele potężniejszemu – wiatrowi dziejów wznieconym przez ideę wolności i równości, ludzi i narodów.

Rozumna wolność

Antycypując ten przełom, Czartoryski, jako rosyjski minister spraw zagranicznych, zaproponował w 1804 utworzenie nowego systemu bezpieczeństwa w Europie opartego na zobowiązaniach prawnomiędzynarodowych stron i zasadę rozumnej wolności, która miała być odpowiedzią na imperialny despotyzm i anarchię w stosunkach międzynarodowych.

„Idzie o to – proponował Czartoryski w imieniu Rosji – by przywiązać narody do ich rządów poprzez umożliwienie tym ostatnim działania wyłącznie dla dobra poddanych, po drugie zaś o to, by ustabilizować stosunki pomiędzy państwami przy pomocy tak precyzyjnych praw, których przestrzeganie będzie leżało w interesie każdego z nich. Dlaczegóż by nie zobowiązać się, by nie wszczynać wojny bez wyczerpania możliwości mediacyjnych? A dla zabezpieczenia pokoju powołać ligę, której postanowienia stanowiły »nowy kodeks prawa narodów«, który po zatwierdzeniu przez większość państw europejskich stałby się bez trudu niewzruszoną regułą dla gabinetów, gdyż chcący je naruszyć ściągnąłby na siebie połączone siły nowego związku"?

Czytaj więcej

Polska dyplomacja uwierzyła w siłę OBWE

Propozycja ta została zgłoszona aż sto lat wcześniej, zanim prezydent Stanów Zjednoczonych Woodrow Wilson zażądał demokratyzacji stosunków międzynarodowych, powołania Ligi Narodów i rezygnacji z wojny jako instrumentu prowadzenia polityki państw.

Postanowiłem ten fakt przypomnieć, aby zwrócić uwagę, że Karta Narodów Zjednoczonych, Akt Końcowy KBWE i Karta paryska dla Nowej Europy, ich normy i wartości, nie zostały sformułowane w wyniku jakiejś chwilowej międzynarodowej koniunktury, ale ukształtowały się w wyniku trwającego przez kilka stuleci procesu ewolucji stosunków międzynarodowych i konsekwentnego dążenia państw i narodów do bezpieczeństwa i pokoju w Europie.

Rosja współtworzyła wszystkie wspomniane akty prawne, miała więc znaczący udział w procesie ewolucji stosunków międzynarodowych, który ukształtował współczesne normy pokojowego współżycia w Europie. To dzięki staraniom wybitnego rosyjskiego prawnika i dyplomaty Fiodora Martensa, reprezentującego cara Mikołaja II, przyjęto na początku XX wieku międzynarodowe konwencje haskie i powstał Stały Trybunał Arbitrażowy w Hadze. Związek Sowiecki i Federacja Rosyjska odegrały też kluczową rolę w ukształtowaniu współczesnych gwarancji dla pokoju w Europie po zakończeniu zimnej wojny.

Tworzą one spójny system wzajemnych zobowiązań wszystkich członków-sygnatariuszy do poszanowania suwerennej równości państw, powstrzymywania się od użycia siły lub groźby jej użycia, nienaruszania granic, respektowania integralności terytorialnej państw, pokojowego rozstrzygania sporów, nieingerencji w sprawy wewnętrzne, w tym prawa do niekrępowanego wyboru modelu rozwoju i sojuszy, poszanowania praw człowieka, samostanowienia narodów, współpracy między państwami i stosowania prawa międzynarodowego w dobrej wierze. Wzajemne przestrzeganie wspomnianych norm stanowi wystarczającą gwarancję, że państwa nie będą wzmacniać bezpieczeństwa własnego kosztem bezpieczeństwa innych państw.

Tradycja polskiej dyplomacji

W ten sposób idea „niepodzielności bezpieczeństwa" jest ujmowana w wielu dokumentach OBWE, ale zawsze istnieje możliwość dyskusji, w jaki sposób zasadę tę dodatkowo umacniać, przy założeniu, że naruszanie istniejących norm nie może prowadzić do żadnego uprzywilejowania w tej dyskusji.

Polska zawsze była i będzie orędownikiem dialogu. Popieramy każdy z istniejących formatów dialogu z Rosją: rozmowy bilateralne amerykańsko-rosyjskie dotyczące kontroli zbrojeń strategicznych; dialog na forum Rady NATO–Rosja na temat możliwości poprawy sytuacji bezpieczeństwa w Europie, wreszcie rozmowy na forum Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie o odbudowie zaufania. Rozmowy te muszą jednak mieć ten sam cel – wzmacnianie współpracy i bezpieczeństwa w Europie opartego na przestrzeganiu prawa międzynarodowego.

W ocenie postępów tych rozmów będziemy się kierowali także tradycją polskiej polityki zagranicznej i jej wartościami. Nie jest ona dla nas zbiorem artefaktów intelektualnych czy materialnych. Odzwierciedla ona nasze polityczne doświadczenia, zmagania z imperialnymi aspiracjami sąsiadów, zagładę polskiej państwowości pod koniec XVIII wieku i walkę o jej odzyskanie, zakończoną sukcesem na początku XX wieku, doświadczenie obrony przed inwazją dwóch totalitaryzmów pod przywództwem Hitlera i Stalina w 1939 roku i pół wieku zniewolenia w okresie zimnej wojny, członkostwo w NATO i udział w integracji europejskiej. Jesteśmy narodem ciężko doświadczonym przez historię i wielkim beneficjentem pokoju w Europie, wiemy więc bardzo dobrze, jakie rozwiązania pokojowi służą, a które propozycje są dla niego zagrożeniem.

W 1797 roku Rosja, Prusy i Austria podpisały tajny protokół dodatkowy, który został dołączony do zawartej wówczas konwencji o likwidacji państwa polskiego. Mocarstwa zadeklarowały w nim, że nazwa „Królestwo Polskie" zostanie wymazana ze słownika politycznego Europy. Późniejsze o 150 lat postanowienia paktu Ribbentrop-Mołotow były przejawem tego samego zjawiska, polityki imperialnej siłą gwałcącej prawa człowieka i narodu. Dla Europy płynie z tych naszych doświadczeń ważna lekcja o nietrwałości rozwiązań przyjmowanych przez „koncerty mocarstw", za plecami narodów, których dotyczą.

Z podobnych powodów sprzeciwiamy się propozycjom zmierzającym de facto do powrotu do koncepcji stref wpływów. W tym kontekście chciałbym przypomnieć oświadczenie mojego poprzednika na urzędzie ministra spraw zagranicznych, profesora Krzysztofa Skubiszewskiego, wydane 4 października 1993 roku, w odpowiedzi na list prezydenta Borysa Jelcyna do prezydenta Billa Clintona i innych przywódców demokratycznych państw z 15 września 1993 r., w którym Rosja zaproponowała udzielenie Europie Środkowej gwarancji bezpieczeństwa jako alternatywy dla ich członkostwa w NATO. Warto dziś przypomnieć jego treść:

„Dążenie Polski do przystąpienia do NATO jest częścią naszej polityki od początków przełomu, jaki dokonał się w Polsce w 1989. Jest to polityka związania się z zachodnimi organizacjami obronnymi i bezpieczeństwa, czynienia ich w szerszym stopniu europejskimi poprzez udział Polski zamiast – jak dotąd – utrzymywania ich tylko zachodniego charakteru. Inaczej trwać będzie podział Europy. (...) Ta polityka odpowiada najżywotniejszym interesom Polski, odpowiada utrzymaniu jej z trudem uzyskanej niepodległości (...)

Nie prowadzimy żadnej polityki izolowania Rosji. Zresztą byłaby ona niemożliwa – mocarstwowość Rosji, jej powiązanie z USA przekreślają wszelką myśl o izolacji. Uważamy udział Rosji w różnych przedsięwzięciach europejskich za konieczny – znowu w interesie wspólnym. Rozszerzenie NATO nie spowoduje izolacji Rosji – powoływanie się na niebezpieczeństwo izolacji jest zupełnie chybione (...)

Tak jak będziemy przeciwni izolowaniu Rosji, tak równie stanowczo odrzucamy lokowanie Polski w strefie buforowej lub szarej między Zachodem i Wschodem. Do takiej strefy – czyli prędzej czy później – do zależności, prowadzi pomysł gwarancji rosyjskich. (...)polityka jest polityką niepodległości w ramach bezpieczeństwa euroatlantyckiego. Prawo do obrony uważamy za niezbywalne prawo każdego narodu, którego nie można się ani wyrzec, ani ograniczyć.

Będziemy tego prawa bronić nie tylko dla siebie, ale także dla wszystkich państw aspirujących do członkostwa w NATO i Unii Europejskiej.

Przewodnicząc OBWE, Polska jest otwarta i gotowa wspierać starania na rzecz osiągnięcia porozumienia oraz łagodzenia emocji i napięć w Europie. Jesteśmy gotowi do przedstawienia odpowiednich propozycji. Wierzymy, że wokół tej sprawy zjednoczą się wszyscy Europejczycy: Polacy i Niemcy, Rosjanie i Ukraińcy, Francuzi i Brytyjczycy.

Zapraszamy do współpracy każdego, komu bliska jest wizja budowy pokoju w Europie, uwzględniająca przekonanie o ewolucji stosunków międzynarodowych pod wpływem idei wolności, równości i braterstwa wyrażonej przez księcia Adama Jerzego Czartoryskiego: »Państwo to ja« – powiadał Ludwik XIV. Pół wieku temu wszyscy władcy na kontynencie mówili to samo. Była to doktryna powszechnie przyjęta, a dziś taką nie jest. (...) To wielki krok naprzód, jaki uczyniła ludzkość. Dlaczegóż nie mielibyśmy zdrowych doktryn rozciągnąć na stosunki zewnętrzne?".

Na przestrzeni ostatnich 200 lat doznaliśmy na tej drodze wielu porażek, miliony Europejczyków zapłaciły za to cenę najwyższą, a Europy nie stać na kolejne błędy. Wiemy dziś jedno – bezpieczeństwo jest niepodzielne wówczas, gdy prawa człowieka i prawa narodów cieszą się takim samym poziomem gwarancji, a aby to osiągnąć, niezbędne jest przestrzeganie prawa międzynarodowego, współpraca i dobra wolna. Polsce nigdy jej nie zabraknie.

Autor jest ministrem spraw zagranicznych w rządzie

Mateusza Morawieckiego

i profesorem nauk prawnych