Reklama

To urzędnicza pomyłka?

Mirosław Drzewiecki przekonywał, że niekorzystne dlań pismo to efekt błędu podwładnych
Mirosław Drzewiecki pokazywał posłom z komisji kalendarium współdziałania resortów finansów oraz spo

Mirosław Drzewiecki pokazywał posłom z komisji kalendarium współdziałania resortów finansów oraz sportu i turystyki przy organizacji Euro 2012

Foto: Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys

– Nie jestem sprawcą afery hazardowej – zeznał wczoraj były minister sportu Mirosław Drzewicki podczas wielogodzinnego przesłuchania przed komisją śledczą. – Nie było żadnej afery, nie było żadnego przecieku. Cała ta pseudoafera została przygotowana jako element gry politycznej.

Nim zaczął odpowiadać na pytania, wygłosił starannie przygotowane wystąpienie. Posługując się kolorową tablicą z kalendarium współdziałania resortów finansów oraz sportu i turystyki w organizacji Euro 2012, opowiadał o swojej roli. Twierdził, że jego największą troską było terminowe przygotowanie do mistrzostw. Że był zwolennikiem finansowania budowy obiektów na Euro z budżetu państwa. Nie liczył na pieniądze z dopłat do hazardu, bo prace nad ustawą hazardową trwały. Do skorzystania z nich miał go przekonać minister finansów Jacek Rostowski. Ustalono, że dopłaty pójdą na budowę obiektów wokół Narodowego Centrum Sportu.

Pozostało jeszcze 81% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama