Reklama
Rozwiń
Reklama

Przyjdzie ustawa i wyrówna

Resort pracy chce m.in., by damski fryzjer miał obowiązek ostrzyc mężczyznę

Aktualizacja: 02.08.2008 07:56 Publikacja: 02.08.2008 04:42

Przyjdzie ustawa i wyrówna

Foto: Rzeczpospolita

Jeżeli projekt ustawy o równym traktowaniu, jaki proponuje Ministerstwo Pracy, wejdzie w życie, czeka nas mnóstwo absurdów. Niepokój mogą już odczuwać członkowie stowarzyszeń rodzin wielodzietnych. Po wejściu w życie ustawy nie będą mogli odmówić osobie bezdzietnej przyjęcia do swego grona bez narażania się na karę.

– To byłoby złamanie wolności zrzeszania się – nie dowierza Joanna Krupska, prezes Związku Dużych Rodzin „Trzy+”. – Nasz statut wymaga, by członkiem była osoba w związku formalnym i mająca więcej niż troje dzieci.

– Charakteru moich kawiarni nie zmienią nawet drakońskie kary – komentuje pomysł nowych przepisów Małgorzata Bieńkowska, prezes sieci kawiarni wyłącznie dla kobiet Babie Lato. – Dla dobra sprawy gotowa jestem nawet pójść do więzienia! Kochamy mężczyzn i nie wyobrażamy sobie życia bez nich. Ale są takie momenty, kiedy po prostu chcemy być same. Plotkujemy wtedy o babskich sprawach i nie chcemy, żeby panowie nam w tym przeszkadzali. Każdy ma prawo do wolności i będę go bronić za wszelką cenę! – zapowiada. Z propozycji ministerstwa cieszy się natomiast Robert Biedroń, prezes gejowskiej organizacji Kampania przeciw Homofobii. A co będzie, gdy do jego stowarzyszenia zechce przystąpić np. członek LPR? – Mam nadzieję, że przystąpi – odpowiada Biedroń. – Żyjemy w państwie demokratycznym i mamy szanować różnorodność. Dopóki członek LPR w naszym stowarzyszeniu nie będzie łamał celów i metod naszego działania, wszystko będzie w porządku.

Na jakie jeszcze zaskakujące rozwiązania wpadli autorzy ustawy? Fryzjer damski, który odmówi strzyżenia mężczyźnie, może zapłacić zadośćuczynienie w wysokości minimalnego miesięcznego wynagrodzenia.

Pierwszy projekt ustawy o równym traktowaniu powstał wiosną 2007 roku i był odpowiedzią na dyrektywę unijną wprowadzającą równe traktowanie w dostępie do towarów i usług ze względu na płeć oraz pochodzenie rasowe lub etniczne. Obecny, którym jeszcze w sierpniu ma zająć się rząd, jest dużo bardziej obszerny. – To jest niemalże „konstytucja równości”. Takiej manifestacji postępowości nie wymaga od nas Unia – mówi prawnik Radosław Waszkiewicz. – Polski ustawodawca, implementując unijne dyrektywy, powinien w większym stopniu korzystać z wyjątków i wyłączeń, na które one pozwalają. Powinniśmy także pamiętać, że w traktacie akcesyjnym Polska zastrzegła sobie niezależność do regulacji prawnych w kwestiach moralnych.

Reklama
Reklama

Zaniepokojone projektem są niektóre środowiska katolickie i oświatowe. Uważają, że prace nad nim to stracona okazja, by uściślić przepisy, które dotyczą wyjątków od zasady równego traktowania. – Wyłączenia takie znajdują się w dyrektywach unijnych, a zabrakło ich w nowelizacji kodeksu pracy – mówi Waszkiewicz.

Chodzi o to, aby dyrektorzy różnych placówek – np. szkół, sierocińców, hospicjów – które nie są prowadzone przez Kościoły, ale opierają się na chrześcijańskich wartościach, mieli prawo odmawiać zatrudnienia komuś, kto wyznaje inny system religijno-moralny. O tym, że obawy nie są bezpodstawne, świadczy przykład Wielkiej Brytanii. Tamtejszy sąd na podstawie prawa przyjętego według zaleceń UE kilka miesięcy temu skazał anglikańskiego biskupa na grzywnę 47 tysięcy funtów i zaliczenie „treningu równych szans” za to, że odmówił zatrudnienia aktywnego homoseksualisty do pracy z młodzieżą.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki e.czaczkowska@rp.pl

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Kraj
Pociągi pełne sygnału. PKP Intercity stawia na Internet i wygodę pasażerów
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama