Reklama

Dlaczego nikt jej nie pomógł

Dramat córki, którą miał gwałcić ojciec, trwał sześć lat, choć o kłopotach rodziny wiedzieli najbliżsi i policja

Publikacja: 10.09.2008 03:11

Dlaczego nikt jej nie pomógł

Foto: Dziennik Wschodni

Alicja panicznie bała się ojca, dlatego przez lata nie zgłaszała gwałtów. Chroniła go, kiedy dwukrotnie zaszła z nim w ciążę, wykonywała jego polecenia, gdy kazał jej urodzić dzieci, a potem zostawić je w szpitalu. Prawdę ukrywała też matka kobiety. Twierdzi, że milczała ze strachu.

Dramat, który w poniedziałek ujawniła policja, zaczął się sześć lat temu, gdy Alicja miała niespełna 15 lat. Rodzina mieszkała wtedy w Pasikurowicach, niewielkiej wsi pod Wrocławiem. – Plotki były, że ojciec wykorzystuje córkę. Potem szybko wyjechali i słuch po nich zaginął – mówi „Rz” sołtys Salomea Fidler. – W ich domu policja pojawiała się często.

Paweł Petrykowski, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu, przyznaje, że funkcjonariusze sprawdzają te informacje. – Na razie weryfikujemy, ile było takich interwencji i czego one dotyczyły – mówi.W lutym 2005 roku Alicja urodziła pierwsze dziecko. Jeszcze we wrocławskim szpitalu zrzekła się praw rodzicielskich.

Półtora roku później rodzina wyjechała do Grodziska na Podlasiu, w rodzinne strony ojca. Kolejne dziecko z kazirodczego związku przyszło na świat w Siemiatyczach. Lekarze zapytali Alicję o poprzedni poród. Powiedziała im, że pierwsze dziecko zmarło tydzień po narodzeniu z powodu wady serca, przebieg ciąży nie był kontrolowany przez ginekologa i że zna tylko imię ojca dziecka.

W zachowaniu pacjentki i jej rodziców lekarze nie zauważyli nic niepokojącego. – Nie odpowiadała konkretnie na pytania, ale nie weryfikowali, czy mówi prawdę, tylko czuwali nad prawidłowym przebiegiem porodu. Lekarz to nie policjant – mówi Robert Maksymiuk, dyrektor szpitala w Siemiatyczach.

Reklama
Reklama

Drugi poród zbiegł się w czasie z kłopotami w szkole młodszego brata Alicji. – Był agresywny, zdarzały mu się drobne kradzieże, nie potrafił się zintegrować z klasą, miał słabe oceny – wylicza Teresa Kosińska, dyrektor szkoły.

Podejrzeń, że dzieje się coś niedobrego, nabrał też pracownik ośrodka pomocy społecznej. Sam nikogo jednak nie zaalarmował, za to kilka razy prosił matkę i jej córkę, by w razie problemów zawiadomiły policję.Zanim się na to odważyły, ojciec zmusił córkę do wspólnego wyjazdu do Belgii, gdzie znalazł pracę. W Brukseli też miał ją gwałcić. Alicja zdecydowała się uciec.

Wróciła do Polski i schroniła u swego chłopaka w Mierzynówce, wsi nieopodal Grodziska. Ojciec, który podążył za nią, wkrótce też się tam zjawił. Z pomocą brata i dwóch innych osób miał wyważyć drzwi. Potem z siekierą w ręku wszedł do środka i porwał córkę.

Bratu Krzysztofa B. prokuratura postawiła już zarzut udziału w bezprawnym pozbawieniu wolności, wkrótce zarzuty usłyszą zapewne pozostali uczestnicy porwania. Chłopak Alicji, który wiedział o gwałtach, nie zgłosił policji napadu.

45-letni Krzysztof B. został aresztowany. Do ojcostwa się nie przyznaje.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
„Rzecz w tym”: PiS gubi radykalizacja? Kulisy wojny o duszę prawicy
Kraj
Lotnisko Chopina bije rekordy. Pasażerowie szturmują bramki, a port szykuje się do rozbudowy
Warszawa
Znany biurowiec zniknie z mapy Warszawy. Pekao Tower idzie do rozbiórki
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama