Reklama

Wojna w Gazie i na ulicach Europy

Im więcej mija czasu od początku nowej odsłony konfliktu na Bliskim Wschodzie, tym bardziej widać jak tragiczne jest zwarcie między Izraelem a Hamasem.

Publikacja: 05.01.2009 08:23

No właśnie, ale czy to konflikt tylko z Hamasem, czy szerzej - Palestyńczykami? A może tylko tą częścią Palestyńczyków, którzy mieszkają w Strefie Gazy? I czy przyjmuje tylko wymiar militarny? Przecież w tej wojnie demonstracje i licytowanie się obu stron na cierpienia cywili grają równie ważną rolę jak ataki rakiet z jednej i samolotów i czołgów - drugiej strony. Akcja sił izraelskich mobilizuje muzułmanów na całym świecie. Nam w Polsce najbardziej rzucają się w oczy demonstracje muzułmanów w krajach zachodniej Europy.

W "Dzienniku" Cezary Michalski pisze o nich tak: "Choć odbywają się w Paryżu, Londynie, Amsterdamie czy Brukseli, przypominają protesty na ulicach Teheranu albo Dżakarty. To nie zachodnia lewica nadaje im ton - w kwestii konfliktu bliskowschodniego podzielona i politycznie sparaliżowana. Na ulice europejskich stolic wychodzą tłumy muzułmanów zachwyconych Hamasem. Patrząc na to, zaczynamy rozumieć, że pokój na Bliskim Wschodzie to także pokój w Europie, ale kapitulacja przed islamskim fundamentalizmem na Bliskim Wschodzie będzie także kapitulacją przed nim w Europie."

Ale podobnie jak wielu innych obserwatorów - Michalski jest rozdwojony gdy przychodzi sporządzić bilans win w ocenie tej nowej wojny.

"Również Żydzi przez pół wieku na Bliskim Wschodzie co nieco zdziczeli. Obecna 'chirurgiczna operacja' izraelskiej armii nie jest dokonywana skalpelem, ale raczej toporem i to bez znieczulenia. Wielu Żydów, i to nie tylko pacyfistów, ma co do akcji w Strefie Gazy spore wątpliwości. Ale jeśli chcemy uczciwie ocenić, kto ponosi odpowiedzialność za eskalację konfliktu, musimy odpowiedzieć na pytanie: co Palestyńczycy zrobili ze swoją autonomią? To przecież miał być zalążek własnego państwa i cywilnego społeczeństwa palestyńskiego. Gdyby eksperyment się powiódł, Izrael nie miałby żadnego argumentu, aby nie zgadzać się na utworzenie w pełni suwerennego palestyńskiego państwa na terytoriach okupowanych."

No właśnie, ale komu spośród muzułmańskich przywódców potrzebna jest stabilna, wolna, pogodzona z Izraelem Palestyna i rozważni Palestyńczycy - nie rozbici na frakcje sterowane z Teheranu czy Damaszku?

Reklama
Reklama

Słowa Michalskiego przypominają nam, że Palestyńczycy od dekad bywają instrumentem, którym swoje ambicje rozgrywają islamscy gracze. Wszystko to pod hasłem szczerej solidarności - po ostatniego żywego Palestyńczyka.

W "Gazecie wyborczej" Mariusz Zawadzki rozważa co zrobi Izrael? Wejść do Gazy łatwo, ale trudniej będzie z niej wyjść z twarzą zwycięzcy.Tak jak Amerykanie w Afganistanie – łatwiej jest uderzać z powietrza niż brnąć w przeszukiwanie wąskich uliczek Gazy – jednego z najbardziej zagęszczonych obszarów świata. Z powietrza nie da się zlikwidować w pełni siatki Hamasu, ale wejście do Gazy to krwawa jatka i jeszcze więcej ofiar wśród cywili. Zawadzki wskazuje, że Izrael może wybrać drogę wojny totalnej.

"Izraelscy ministrowie powtarzają, że trzeba 'drastycznie zmienić układ sił', czyli zadać Hamasowi cios nokautujący, z którego nie otrząśnie się przez wiele miesięcy, a może i lat. Można to zrobić, tylko wypowiadając wojnę totalną na terenie całej Strefy Gazy, również w najbardziej przeludnionych rejonach (mieście Gaza i obozach uchodźców, np. Dżabalii).

- Każdego, kto ukrywa w domu terrorystę lub broń, uznajemy za terrorystę - ogłosiła w sobotę armia izraelska, przekraczając granicę. Czy to retoryka mająca zastraszyć wroga, czy generałowie mówią serio?

Jeśli serio, to właśnie uznali większość mieszkańców półtoramilionowej enklawy za 'terrorystów'. W obecnej sytuacji, kiedy napięcie i poczucie krzywdy jest w Gazie tak wielkie, nikt nie odmówi schronienia i pomocy bojownikom. - U nas każdy bombardowany przez Izrael, nawet największy bandyta, zyskuje poparcie i sympatię - mówił mi kilka dni temu znajomy dziennikarz z Gazy, nieprzejednany krytyk Hamasu. Wojna totalna z Hamasem musiałaby zatem przynieść wielką liczbę cywilnych ofiar. A jej wynik jest niepewny."

Może się np. zakończyć porażką, jak w wojnie w Libanie w 2006, którą Izrael stoczył z Hezbollahem. Zginęło 1200 Libańczyków, w większości niewinnych, a Izrael nie osiągnął praktycznie nic.

Reklama
Reklama

Ale wynik wojny – jak sygnalizuje analityk "Wyborczej" może być też inny, bo przeciwnik jest innego kalibru.

"Hamasowcy wyglądają groźnie na defiladach, w czarnych strojach i kominiarkach, kiedy paradują z karabinami i granatnikami. Ale w porównaniu z bojownikami Hezbollahu są harcerzami. Hezbollah miał wiele lat na wyszkolenie oddziałów zbrojnych. Mógł też do woli sprowadzać broń z Iranu czy Syrii, ponieważ granice Libanu nie są kontrolowane przez Izrael. Jego elitarne oddziały mają zdolność bojową porównywalną z komandosami najlepszych armii świata, co przyznają i czego doświadczyli Izraelczycy. Hamas też jest wspierany przez Iran i Syrię, ale Strefa Gazy jest całkowicie zablokowana. Z jednej strony przez Izrael, a z drugiej przez Egipt, który bojowników z Gazy boi się prawie tak samo jak Izrael. Trzeba pamiętać, że Hamas powstawał w latach 80. jako filia egipskiego Bractwa Muzułmańskiego, głównej partii opozycyjnej w Egipcie." I dalej "Izolacja sprawiła, że Hamas nie ma tak groźnej broni jak Hezbollah. Większość jego arsenału stanowią prymitywne, wyrabiane chałupniczo rakiety Kassam, którymi można strzelać tylko na ślepo i najdalej na 10 km. W ostatnim tygodniu Hamas odpalił wprawdzie kilkadziesiąt profesjonalnych rakiet typu Grad, najpewniej produkcji chińskiej, ale ma ich niewiele. Przemycono je tunelami z Egiptu do Gazy, zapewne płacąc kosmiczne łapówki konkretnym egipskim urzędnikom lub po prostu szczęśliwym trafem. Ale państwo egipskie - bojące się Hamasu i wrogie Iranowi - takiego przemytu nie akceptuje dlatego siłą rzeczy musi on być bardzo ograniczony.

Izraelscy eksperci wojskowi byli zaskoczeni, że od rozpoczęcia nalotów Hamas odpala tylko po kilkadziesiąt rakiet dziennie. Spodziewali się, że przynajmniej stu, niektórzy nawet dwustu.

Atutem Izraela jest też malutki, dużo mniejszy niż południowy Liban, obszar, na którym toczy się wojna. Cała Strefa Gazy ma tylko 350 km kwadratowych - jest więc mniejsza niż Warszawa (516 km kwadratowych).

Izrael jest do tej wojny dużo lepiej przygotowany niż dwa lata temu: większość zabitych w bombardowaniach Gazy to nie cywile, ale policjanci i członkowie Hamasu.

Jedyne, co ratuje Hamas, to to, że jest to obszar wyjątkowo gęsto zaludniony. W warunkach miejskich przewaga supernowoczesnej armii izraelskiej nad bojownikami chowającymi się za cywilami nie będzie aż tak wielka.

Reklama
Reklama

Wszystko to sprawia, że w tej wojnie Izrael ma wyraźnie lepszą pozycję, niż miał w 2006 r. Wprawdzie nie zniszczy Hamasu jako partii politycznej i nie odbierze mu władzy w Gazie (bo popierają go setki tysięcy Palestyńczyków), ale może się pokusić o rozbicie jego sił zbrojnych. Problem w tym, że przy okazji musiałby zabić wielu palestyńskich cywilów.

Ale Izrael może pójść inna drogą - okupować tylko północny pas Gazy - akurat tyle, by zablokować odpalanie rakiet na swoje terytorium. Byłby to jakiś konkret choć ze świadomością, że Hamas ogłosiłby ten umiarkowany sukces jako swój sukces – 'Tyle Izrael mówił o inwazji a jednak nie weszli'." Tyle analiza Mariusza Zawadzkiego.

Co zrobi Jerozolima? Przekonamy się w najbliższych dniach. Do końca konfliktu będzie jednak nadal daleko.

To wojna na osłabienie rywala a nie konflikt z jakąś wizją pokoju w tle. Gorzkie ale prawdziwe.

[b][link=http://blog.rp.pl/semka/2009/01/05/wojna-w-gazie-i-na-ulicach-europy/]skomentuj na blogu[/link][/b]

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
Czy Polskę 2050 w Warszawie czeka podział? Reakcje na wojnie na górze
Kraj
„Rzecz w tym”: Nowe Centrum, stara próżnia? Polityczna układanka po rozpadzie Polski 2050
Warszawa
Rekordowa cena za metr kwadratowy zapłacona. Gdzie jest granica?
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama