Reklama
Rozwiń
Reklama

Niewdzięcznik Kwaśniewski

"Kwaśniewski, Rywin i omamy" - taki tytuł nosi komentarz Ewy Milewicz na łamach "Gazety Wyborczej". Pani Ewa reaguje na niewypowiedzianie przykry dla "GW" incydent.

Publikacja: 15.09.2009 12:04

Piotr Semka

Piotr Semka

Foto: Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński

Oto Aleksander Kwaśniewski powiedział w ostatnim "Newsweeku", że afera Rywina to twór wirtualny. "Co to za afera, która polega na tym, że ktoś żąda 17,5 mln, których nikt nigdy nie widział i nikt nigdy nie dostał" - szydzi polityk, którego rola w całej sprawie budzi wciąż wiele dziennikarskich pytań.

Dla "Wyborczej" zanegowanie afery Rywina to jak wypowiedzenie wojny, więc Ewa Milewicz nerwowo reaguje na tak demonstracyjna zaczepkę.

[i]"Rzeczywiście - żadna to afera. Rywin zaszantażował Agorę, wydawcę 'Gazety'. Jeśli nie zapłaci haraczu, zablokuje rozwój firmy. Powoływał się na premiera Leszka Millera. Powtórzył to samo Michnikowi.

W normalnym kraju od takich 'wirtualnych' zdarzeń upadają rządy. A byli prezydenci potępiają szantażystów i wspierają szantażowanych. U nas jest trochę inaczej. B. prezydent bagatelizuje aferę, i to mimo że naczelny 'Gazety', ujawniając sprawę, przedstawił dowody - nagranie wywodu korupcyjnego Lwa Rywina. Ale byłego prezydenta to nagranie nie przekonało nawet do tego, że to nie jakiś 'ktoś' żądał łapówki, lecz Rywin. Rzeczywiście tych pieniędzy 'nikt nie widział', bo nikt ich nie zapłacił.

Czy gdyby Michnik Rywina nie nagrał, tylko wszystko opowiedział prokuraturze, to ktoś by mu uwierzył? Wygląda na to, że wtedy prezydent Kwaśniewski by chodził po gazetach i mówił: Ma ten Michnik omamy." [/i] Tyle Ewa Milewicz. Rozumiem jej niepokój, wynikający z tego, że Kwaśniewski kpi sobie z afery Rywina.

Reklama
Reklama

Dla Agory to była cezura w snach o stworzeniu multimedialnej potęgi. Eufemistyczny "zablokowany rozwój firmy", o którym pisze pani Ewa, to rzucenie kłód pod zamiar zafundowania sobie przez Agorę telewizji.

Przy okazji tego marzenia - mocodawcy Rywina zakomunikowali Agorze chęć jej "skrojenia". To wulgarność tej oferty, ale i niewdzięczność obozu postkomunistów zabolały wówczas Adama Michnika.

Przez wiele lat naczelny "Wyborczej" protestował przeciw dekomunizacji, by doczekać się z obozu byłego PZPR propozycji godnej rekieterów. I jak ma spokojnie przyjmować sytuację, gdy Kwaśniewski, domniemany przyjaciel "Wyborczej", dziś lekceważy całą sprawę, uznając ją za niebyłą? Przecież i on przez lata korzystał z łaskawością "Gazety", a dziś chwali sojusz medialny PiS z SLD i podważa sprawę Rywina.

I jak tu być dla kogoś życzliwym?

Skomentuj na [link=http://blog.rp.pl/semka/2009/09/15/niewdziecznik-kwasniewski/]blog.rp.pl/semka[/link]

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Pociągi pełne sygnału. PKP Intercity stawia na Internet i wygodę pasażerów
Kraj
Pomnik marszałka Focha stanie w Warszawie
Kraj
Nadchodzi zmiana pogody. Po cieplejszych dniach znów pojawi się mróz
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama