62-letni morderca pochodzi z Lipnik, wsi pod Częstochową, oddalonej od głównych szlaków komunikacyjnych. Do kościoła trzeba chodzić do sąsiedniej wioski, a życie towarzyskie toczy się przed sklepem. W jego sąsiedztwie mieszka 90-letnia Janina Knysak, znajoma rodziny C., która przed laty była we wsi sołtysem.
– Rysiek był jedynakiem – opowiada. – Kiedy miał rok, jego matka Helena trafiła do szpitala psychiatrycznego do Lublińca. I już z niego nie wyszła. Nigdy do wioski nie wróciła. Zmarła w latach 60. Ojciec chłopca, Bolesław ożenił się po raz drugi i w 1964 roku wyjechał do Częstochowy. Zabrał z sobą 16-letniego syna Ryśka.
[i]Więcej o zabójcy w czwartkowym wydaniu „Rz” [/i]
[b][link=http://www.rp.pl/artykul/552134.html]Komentarz Jarosława Stróżyka: Tragedia w Łodzi może nie być ostatnią[/link][/b]