Reklama

Wojciechowski chce komisji w spawie nieważnych głosów

Według europosła PiS miliony nieważnych głosów w wyborach samorządowych mogły być efektem fałszerstwa

Publikacja: 30.11.2010 02:37

Wojciechowski chce komisji w spawie nieważnych głosów

Foto: W Sieci Opinii

1,7 mln głosów (ok. 12 proc.) oddanych w wyborach do sejmików jest nieważnych.

Europoseł PiS Janusz Wojciechowski w sobotę w „Naszym Dzienniku” oraz w swoim blogu postawił hipotezę, że mogło dojść do fałszerstwa. Zastanawia się, dlaczego PiS miało w badaniach OBOP o 4 proc. więcej głosów, niż rzeczywiście otrzymało. A PSL zdobyło więcej niż w sondażach. Jego zdaniem część kart z głosami na kandydatów PiS mogła zostać unieważniona, np. przez dopisanie dodatkowych krzyżyków.

Kto miałby dopuścić się fałszerstwa? – Lokalne koterie skupione wokół wójtów, którym mogło zależeć, by do sejmików dostał się związany z nimi np. dotychczasowy marszałek czy wicemarszałek – mówi „Rz” Wojciechowski. Sugeruje, że mogło na tym zyskać PSL. Jednak zastrzega: –Niemal dwa miliony głosów są nieważne. Trzeba zbadać dlaczego. Powinno się powołać sejmową komisję nadzwyczajną, która zajmie się tym problemem. Może nie było fałszerstw, ale trzeba np. zmienić ordynację.

Europoseł deklaruje, że w tym tygodniu będzie przekonywał do pomysłu posłów PiS.  

O tej sprawie mają też rozmawiać na najbliższym posiedzeniu członkowie Komitetu Politycznego tej partii. – Nie wykluczamy inicjatywy ustawodawczej. Wszystko musi iść w kierunku większej kontroli nad prawidłowością wyborów – zapowiada poseł PiS Jarosław Zieliński.

Reklama
Reklama

Romuald Drapiński z PKW mówi, że co prawda w głosowaniu do innych szczebli samorządów nieważnych głosów było mniej, jednak cztery lata temu sytuacja była podobna.

Socjolog z UJ dr Jarosław Flis podaje, że w poprzednich wyborach do sejmików nieważnych było 12,7 proc. głosów. Flis podjął polemikę z Wojciechowskim w swoim blogu. Jego zdaniem cała sprawa wynika z frustracji wyborców. Zwraca uwagę, że 72 proc. nieważnych głosów to puste kartki.

– Wygląda na to, że wyborcy zabierają wszystkie karty, a oddają głos na tych, którzy są najbliżej, czyli wójtów, ewentualnie władze powiatu. Na radnych sejmiku nie głosują, m.in. dlatego, że ordynacja powoduje, iż małe powiaty mają niewielką szansę na przeforsowanie swojego kandydata. To powoduje przekonanie, że nie ma się wpływu na kształt sejmiku – tłumaczy Flis. Uważa, że trzeba zmienić ordynację.

A politycy koalicji rządzącej komentują: – Przemawia przez niego zraniona miłość do byłego ugrupowania (PSL – red.) – uważa Waldy Dzikowski (PO).

– Pogubił się w polityce – dodaje Eugeniusz Kłopotek z PSL. Jego zdaniem problemem głosów powinni się zająć np. naukowcy. Podobnego zdania jest Witold Gintowt-Dziewałtowski (SLD).

– A jeśli poseł Wojciechowski ma informacje o nieprawidłowościach, powinien zawiadomić organy ścigania – mówi.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
„Rzecz w tym". Andrzej Zybała: Polska 2050? To chyba koniec
Kraj
Czy Polskę 2050 w Warszawie czeka podział? Reakcje na wojnie na górze
Kraj
„Rzecz w tym”: Nowe Centrum, stara próżnia? Polityczna układanka po rozpadzie Polski 2050
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama