Przywództwo w Radzie UE przejmiemy od Węgier. Premier Viktor Orban przekaże je dziś w Warszawie premierowi Donaldowi Tuskowi. Przez najbliższe pół roku w Polsce odbędzie się większość unijnych wydarzeń, przyjadą też najważniejsi europejscy przywódcy.
Nasza prezydencja wyznaczyła sobie trzy główne zadania: rozwój gospodarczy w UE, bezpieczeństwo (energetyczne, żywnościowe i wojskowe) oraz otwarcie Wspólnoty na inne kraje.
Co może być największym sukcesem? – Liczę, że zakończymy rozmowy z Ukrainą o umowie stowarzyszeniowej, że podpiszemy traktat akcesyjny z Chorwacją – mówi „Rz" Mikołaj Dowgielewicz, pełnomocnik rządu ds. polskiej prezydencji.
Głównym akcentem naszego przewodnictwa mają być sprawy polityki wschodniej. A najważniejszym wydarzeniem – szczyt Partnerstwa Wschodniego we wrześniu w Warszawie. – Kluczowa będzie kwestia Ukrainy. Umowa z Kijowem ma dotyczyć rozszerzenia strefy wolnego handlu. Być może uda się ją podpisać, podobnie jak umowy z Mołdawią i Gruzją – mówi Paweł Zerka, analityk z Fundacji Demos Europa.
Wobec kłopotów unijnej gospodarki Polska chce się skupić na działaniach mogących przyspieszyć wzrost gospodarczy. Dowgielewicz: – Jesienią przedstawimy raport o źródłach wzrostu w Europie, który przygotowaliśmy wspólnie z Bankiem Światowym.
Kolejnym ważnym tematem jest rozpoczęcie negocjacji w sprawie nowego unijnego budżetu na lata 2014 – 2020. Komisja Europejska przedstawiła w środę jego projekt.
– Głównym zadaniem Polski powinno być pilnowanie tego, by decyzje zapadały w instytucjach europejskich, a nie na nieformalnych spotkaniach głównych mocarstw – mówi dr Przemysław Żurawski vel Grajewski z Uniwersytetu Łódzkiego.
Wyzwaniem może być też Grecja. Na początku przewodnictwa będzie się ostatecznie decydowała sprawa pomocy finansowej dla tego kraju. Zmierzymy się również z problemem napływu imigrantów z Afryki Północnej. W UE trwają prace nad mechanizmem, który umożliwiłby czasowe przywracanie kontroli na granicach wewnętrznych. Warszawa broni swobody poruszania się po UE.
Polska prezydencja zbiegnie się w czasie z kampanią przed wyborami parlamentarnymi.
Prawo i Sprawiedliwość już dziś zarzuca rządowi, że wykorzysta to do własnej promocji. Premier z kolei apeluje: – Nawet ci, którzy są w twardej opozycji wobec rządu, powinni – przynajmniej na czas naszej prezydencji – oszczędzić naszej ojczyźnie słów niemądrych, agresywnych i wymierzonych w samą istotę polskiego interesu narodowego.