W Prokuraturze Generalnej wszczęto postępowanie służbowe, które ma wyjaśnić, jak doszło do przekazania Białorusi wyciągów bankowych z konta Alesia Bialackiego, szefa opozycyjnej organizacji „Wiasna".
Trzymane w polskim banku pieniądze były przez opozycjonistę wykorzystywane do wspierania osób represjonowanych przez reżim Łukaszenki. Dla białoruskich władz stanowią jednak okazję, by udowodnić, że Bialacki ukrywał dochody i unikał płacenia podatków. Grozi mu siedem lat więzienia.
Czytaj specjalny raport o sprawie Alesia Bialackiego
Rzecznik prokuratury tłumaczył w piątek, że informacje o koncie opozycjonisty przekazano na wniosek Białorusi na podstawie umowy o wzajemnej pomocy prawnej. – Z treści wniosku nie wynikało, by Bialacki miał cokolwiek wspólnego z działalnością o charakterze opozycyjnym – mówił Maciej Kujawski.
Ilu jeszcze wydano
Takie tłumaczenie rozsierdziło premiera. – Skandaliczny błąd prokuratora i nie do przyjęcia tłumaczenie innych prokuratorów będą wymagały wyjaśnienia – ocenił Donald Tusk. Przyznał, że Polska poniosła szkody, których efekty będą widoczne w przyszłości. Skandal może osłabić wiarygodność Warszawy, która przewodzi UE i aspiruje do roli lidera w sprawach polityki wschodniej.