Reklama
Rozwiń
Reklama

Hazard: a rząd wiedział...

Resort finansów zignorował ostrzeżenia, że ustawa hazardowa musi być zatwierdzona w Brukseli

Aktualizacja: 26.07.2012 15:36 Publikacja: 26.07.2012 01:11

Po wejściu ustawy w życie z rynku zniknęły tysiące automatów do gry

Po wejściu ustawy w życie z rynku zniknęły tysiące automatów do gry

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

Ministerstwo Finansów było wielokrotnie informowane o takiej konieczności – wynika z informacji „Rz". Ale rządowi śpieszyło się do zażegnania kryzysu politycznego wywołanego przez aferę hazardową i wybrał drogę na skróty.

Dwie ustawy i po sprawie?

Spór o to, czy ustawę należało notyfikować w Brukseli, rozstrzygnął tydzień temu Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu. Potwierdził, że zawierała przepisy techniczne, wobec czego zgodnie z przepisami UE Polska powinna ją przedstawić Komisji Europejskiej do zatwierdzenia.

Rządowi po aferze z 2009 r.,  gdy wyszło na jaw, że czołowi politycy PO mogli lobbować na rzecz branży hazardowej, zależało na szybkim uchwaleniu nowej ustawy o hazardzie. By uniknąć notyfikacji, która opóźniłaby prace, rząd podzielił ustawę na dwa akty prawne. Jeden szybko przyjął i otrąbił sukces w walce z hazardem, a to, co uznał za przepisy techniczne, umieścił w drugim projekcie, który zgodnie z procedurą notyfikował.

Tymczasem, jak ustaliła „Rz", resort finansów od początku wiedział, że każda ustawa regulująca przepisy o grach hazardowych wymaga zatwierdzenia przez Komisję Europejską.

Jeszcze przed wybuchem afery z 2009 r., kiedy trwały już prace nad nowymi przepisami o hazardzie, o takim obowiązku informował wiceministra finansów Jacka Kapicę  Adam Szejnfeld (PO), wówczas sekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki. W swoich pismach przekonywał, że „projekt ustawy o zmianie ustawy o grach i zakładach wzajemnych spełnia przesłanki przepisu technicznego".

Reklama
Reklama

Komisja Europejska uprzedzała

Tamten projekt w wyniku afery trafił do kosza. Ale po jej wybuchu resort błyskawicznie (w dwa dni) przygotował nowy projekt ustawy. Uchwalono ją w listopadzie 2009 r., w życie weszła 1 stycznia 2010.

Nowe przepisy zakładały m.in. stopniową likwidację automatów o niskich wygranych, zakaz reklamy hazardu i wyższe podatki. Także wtedy o obowiązku notyfikacji ustawy przypominała Polsce Komisja Europejska. 30 października 2009 roku wysłała w tej sprawie pismo do resortu gospodarki  odpowiedzialnego za wszystkie kwestie notyfikacyjne.

Tego samego dnia informację taką Departament Regulacji Gospodarczych Ministerstwa Gospodarki przekazał resortowi finansów. Pismo w tej samej sprawie z 4 listopada 2009 r. opatrzone było klauzulą „bardzo pilne". O tym, które przepisy tworzonej ustawy mogą być traktowane jako „przepisy techniczne", informowany był też Michał Boni, wtedy szef zespołu doradców strategicznych premiera.

Mimo to resort finansów przekonuje w odpowiedzi dla „Rz", że projekt „był przedmiotem uzgodnień międzyresortowych oraz był rozpatrywany przez Komitet Rady Ministrów, a następnie przez Radę Ministrów (...) i na żadnym etapie tych prac nie uzyskał rekomendacji, iż ma zostać przekazany do notyfikacji przed skierowaniem do prac sejmowych".

Różne interpretacje

Kiedy ustawa weszła w życie, trzy firmy hazardowe  (Fortuna, Grand i Forta) złożyły skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku. Ten zaś poprosił o wytyczne ETS. Trybunał podzielił wątpliwości przedsiębiorców, stwierdzając, że przepisy ustawy z 19 listopada 2009 r. stanowią potencjalnie „przepisy techniczne", w związku z czym ich projekt powinien zostać przekazany Komisji. O tym, czy przepisy te mają „istotny wpływ na właściwości lub sprzedaż produktów", mają decydować sądy krajowe.

Resorty finansów i spraw zagranicznych utrzymują, że Trybunał w Luksemburgu wcale nie uznał przepisów ustawy za techniczne. „Wskazał jedynie okoliczności, jakie powinny być w toku postępowań przed sądami krajowymi wyjaśnione" – przekonuje Ministerstwo Finansów. – To kłamliwe stwierdzenia – odpowiada Jacek Gasik, dyrektor Izby Gospodarczej Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych. – ETS miał wskazać kierunek sądom polskim i zrobił to bardzo wyraźnie.

Reklama
Reklama

Podobnie sprawę ocenia Katarzyna Antkowiak z Kancelarii Budnik, Posnow & Partnerzy, która reprezentowała firmy hazardowe przed ETS. – Trybunał stwierdził, że zapisy ustawy są potencjalnie przepisami technicznymi, ale nie jemu ustalać stan faktyczny w tych konkretnych trzech postępowaniach przed WSA – mówi „Rz". – Teraz sąd administracyjny będzie badać, czy te przepisy spowodowały ograniczenie obrotu automatami na rynku, a te liczby są bezsporne. Już w ciągu pierwszego roku obowiązywania zaskarżonych przepisów zniknęło z rynku kilkadziesiąt tysięcy automatów.

Antkowiak podkreśla też, że celem firm nie było uzyskanie odszkodowań, lecz możliwość prowadzenia, podjęcia bądź kontynuowania działalności.

– Resort finansów nie może się przyznać, że świadomie stworzył bubel prawny, potrzebny do działań PR-owskich w 2009 r. – komentuje Gasik.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki

k.baranowska@rp.pl

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Kraj
Pociągi pełne sygnału. PKP Intercity stawia na Internet i wygodę pasażerów
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama