Reklama

Prokurator i biegli zostaną dłużej w Smoleńsku. Wezmą ze sobą próbki?

Pobyt polskich ekspertów w Rosji przedłuży się do czwartku. Jest szansa, że próbki, które pobrali wrócą wraz z nimi - dowiedziała się "Rz" w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej

Publikacja: 05.08.2013 13:51

Konferencja prasowa NPW. Ppłk Janusz Wójcik (z prawej)

Konferencja prasowa NPW. Ppłk Janusz Wójcik (z prawej)

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

Pełniący obowiązki rzecznika NPW ppłk Janusz Wójcik poinformował "Rz", że rozmawiał dziś z referentem śledztwa, który wraz z biegłymi uczestniczy w badaniach wraku. Zmienia się termin powrotu ekipy do Polski. Komunikowane przez prokuraturę dwa tygodnie badań kończą się dziś. Jednak śledczy zostaną w Smoleńsku do czwartku (tego dnia mija termin określony we wniosku o pomoc prawną).

- Nie chciałbym przesądzać, ale istnieje szansa, że tym razem próbki pobrane przez biegłych nie będą przekazane rosyjskim śledczym. Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, wrócą ze Smoleńska razem z naszą ekipą - powiedział ppłk Wójcik.

Podczas realizacji wniosku o pomoc prawną pobierane są dwa zestawy próbek. Jeden dla strony polskiej, drugi dla rosyjskiej. Podczas poprzednich wyjazdów wojskowych śledczych do Rosji oba zestawy trafiały do Moskwy, skąd po kilku miesiącach jeden był przekazywany do Polski. Było to krytykowane przez pełnomocników rodzin ofiar. – Nie powinien być tracony kontakt z materiałem badawczym – komentował w rozmowie z "Rz" Piotr Pszczółkowski, reprezentujący m.in. prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Jak dziś poinformowała "Rz" na wyświetlaczach detektorów biegłych, podczas badania wraku, tak jak na jesieni zeszłego roku, pojawiły się nazwy materiałów wybuchowych. Śledczy zastrzegają, że są to jedynie badania przesiewowe. Ich zdaniem należy poczekać na wyniki badań w Zakładzie Fizykochemii Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji. Sprawozdanie z analiz poprzedniej partii materiału wykazało, że detektory dawały fałszywe alarmy, a śladów materiałów wybuchowych nie znaleziono.

Z bezpośredniego transportu materiałów do Polski zadowolony jest pełnomocnik rodzin Walentynowiczów i Melaków Stefan Hambura. Chce jednak, by teraz do badań mogli włączyć się przedstawiciele rodzin. - Pełnomocnicy i eksperci rodzin powinni mieć możliwość uczestniczenia w całym procesie badawczym od momentu transportu próbek z Rosji - mówi "Rz" mecenas.

Reklama
Reklama

Z podobnym apelem zwrócił się szef zespołu parlamentarnego badającego katastrofę Antoni Macierewicz (PiS). Jego zdaniem udział ekspertów rodzin, uczyniłby śledztwo bardziej przejrzystym. - Najwyższy czas wrócić do cywilizowanych norm prowadzenia tego śledztwa - oświadczył na konferencji prasowej.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Kraj
Czy cmentarz w Otwocku kryje masowy grób żołnierzy AK? Sensacyjny post prezydenta miasta
Warszawa
Rekordowa transakcja w Warszawie. 26 mln zł za trzy apartamenty przy Anielewicza
Kraj
Znieważyli policjantów, a teraz ich przepraszają
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama