Dyrektor z Ministerstwa Finansów po pół roku diametralnie zmienił własną decyzję w sprawie sporu między powiatem słubickim i wojewodą lubuskim o opłaty z terminalu w Świecku. Jaki wpływ miało na to tajemnicze spotkanie w resorcie z ludźmi wojewody lubuskiego, którego decyzję dyrektor opiniował?
Noworoczna przykra niespodzianka
Decyzja ministra finansów wydana ostatniego dnia 2013 r. jest dla powiatu słubickiego finansową katastrofą: ma on zapłacić do budżetu państwa ponad 4 mln zł (w tym odsetki) z opłat ok. 80 dzierżawców za terminal za 2011 r. To spowoduje potężną wyrwę w budżecie, który wynosi ok. 46 mln zł rocznie (z czego połowa idzie na szkoły i pomoc społeczną).
Spór o opłaty ciągnie się od września 2012 r. Wtedy to ówczesny wojewoda lubuski Marcin Jabłoński uznał, że powiat w Słubicach, który zarządza terminalem w Świecku, powinien odprowadzić do budżetu państwa aż 95 proc. z opłat eksploatacyjnych tamtejszych najemców, sobie zostawiając tylko 5 proc. – choć powiat za te pieniądze utrzymuje terminal i płaci za media, z których korzystają najemcy.
Z podziałem przychodu z terminalu powiat nie miał problemu do czasu, gdy wojewodą został Marcin Jabłoński (PO). Ten uznał, że powiat zalega z płatnościami i we wrześniu 2012 r. nakazał zwrot ponad 2 mln zł za 2011 r. Nieprawidłowości wcześniej nie wskazała ani NIK, ani Regionalna Izba Obrachunkowa.
Ten sam wojewoda Jabłoński dwa lata temu zablokował też starostwu zgodę na kupno terminalu. Kiedy władze powiatu poskarżyły się do premiera, pisząc m.in. „wojewoda prowadzi osobistą wojnę z samorządem, wykorzystując do tego urząd państwowy", ten oskarżył ich o zniesławienie z art. 212 kk.