- Dlaczego władze węgierskie podjęły decyzję o otwarciu krakowskiego konsulatu, który istniał już wcześniej i został zlikwidowany zaledwie pięć lat temu?
- Uznaliśmy, że likwidacja tej placówki przez poprzedni rząd była błędem. Od początku rozpoczętej dwa lata temu misji dyplomatycznej w Polsce jednym z moich głównych zadań była rozbudowa sieci przedstawicielstw dyplomatycznych w Polsce, tak by odzwierciedlała ona znaczenie przywiązywane przez nasz rząd do relacji z Polską. W tym czasie powołaliśmy konsulaty honorowe w Szczecinie i Bydgoszczy, jednak powtórne uruchomienie konsulatu generalnego w Krakowie uznajemy za zdecydowanie najważniejsze
- Jakie znaczenia ma Kraków i Małopolska dla relacji polsko-węgierskich?
- Kraków od bardzo dawna odgrywał ważną rolę w naszych wzajemnych kontaktach. Już w czasach gdy był stolicą należał do miejsc najczęściej odwiedzanych przez Węgrów. Właśnie tam zawiązywane były polsko-węgierskie związki dynastyczne, na uniwersytecie uczyły się całe pokolenia węgierskich elit intelektualnych, w Krakowie wydawano pierwsze drukowane książki w języku węgierskim. Wreszcie z południową Polską związana jest historia naszych relacji gospodarczych. Np. handel winami z Węgier (tzw. węgrzynami) już w XVI wieku był tu na tyle intensywny, że nazwa tokajskiego wina szamorodni została zapożyczona z języka polskiego.
- Motywem otwarcia placówki dyplomatycznej nie są jednak chyba względy sentymentalne?