Prof. Dziak mówił, że wszystkie plany Polski w ramach Unii Europejskiej, się nie udają. Najpierw doszło do Brexitu, podczas gdy rząd zakładał zacieśnienie relacji z Wlk. Brytanią we wspólnocie. Innym planem było stworzenie wspólnego frontu z Rumunią i Turcją. – To są tylko sojusze na papierze. Dziś Turcja może być państwem, które nie uwzględnia polskich interesów i polskiej racji stanu – mówił gość #RZECZYoPOLITYCE.

- Ja jestem fanem niezbyt popularnej w Polsce tezy, o bliskich relacjach z Niemcami – mówił prof. Dziak. - Nie mamy innego wyjścia, stawanie okoniem wobec Niemiec jest kretynizmem. Dzisiejsze Niemcy są pacyfistyczne – dodał.

- Patrzmy na relacje z Chinami realistycznie. Ze sprzedaży jabłek nic nie będzie, nie chcę krakać, ale z wołowiną będzie podobnie – mówił gość.

Prof. Dziak mówił, że pamięta wszystkie spotkania polskich oficjeli z decydentami Chin i nikomu nie udało się niczego załatwić. – Partnerem dla Chin są wielkie mocarstwa – powiedział prof. Dziak. - W handlu z Chinami możemy się odnaleźć poprzez Unię Europejską. Im będziemy mocniejsi i bardziej zintegrowani, tym większe mamy szanse się przebić – dodał.

Zdaniem profesora, Polska nie powinna liczyć na pomoc Grupy Wyszehradzkiej, tylko na najsilniejsze państwa UE, bo w przypadku konfliktu zbrojnego z Rosją, Węgry na pewno za nami się nie wstawią. 

Dziak mówił, że Polsce nie służą wszelkie upomnienia płynące z Unii Europejskiej. - To jest bardzo niedobre, bez względu na to czy ktoś popiera rząd, czy nie. Całe lata wypracowujemy dobrą pozycję, prestiż, autorytet. Tego nie buduje się w miesiąc, ani w rok – mówił gość.

Według gościa Jacka Nizinikiewicza pozycja Polski w UE, słabnie przez wojnę opozycji z rządem, które wykorzystują do walki między sobą np. hasła antyniemieckie. - W polskiej polityce język wyprzedza myśl. Politycy mówią za dużo i niepotrzebnie, a dyplomacja lubi ciszę, refleksję i spokój – powiedział prof. Dziak.