Franciszek we wtorek rozpocznie swoją trzydniową pielgrzymkę w Kazachstanie. W niedzielę prosił wiernych o modlitwę w intencji tego wyjazdu, podczas którego weźmie udział w Kongresie Zwierzchników Światowych i Tradycyjnych Religii. Przekonywał, że będzie to okazja do spotkania i dialogu przedstawicieli wielu konfesji. Mówił też o „wspólnym pragnieniu pokoju”.

– Módlmy się nadal za naród ukraiński, aby Pan dał mu pocieszenie i nadzieję – powiedział Franciszek. O pokoju chciał rozmawiać tam szczególnie ze zwierzchnikiem Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej (RCP) patriarchą Cyrylem I. Jeszcze w lipcu papież zapowiadał, że do takiej wizyty może dojść w trakcie kazachskiego kongresu.

Czytaj więcej

Papież Fraciszek: Historia wykazuje oznaki regresji

Franciszek i Cyryl I po raz pierwszy spotkali się w 2016 roku na Kubie. Szczyt podczas trwającej od ponad pół roku wojny w Ukrainie miałby jednak inne znaczenie. Duchowni pierwotnie mieli spotkać się jeszcze w czerwcu w Jerozolimie, zebranie przełożono. Tym razem do spotkania również nie dojdzie. I znów na życzenie moskiewskiego patriarchy.

Cyryl I stracił Ukrainę

Zwierzchnik rosyjskiej cerkwi odwołał planowaną wcześniej wizytę w Nur-Sułtanie i wydelegował tam jedynie wysłannika. Przedstawiciele patriarchatu tłumaczą, że takiej rangi spotkania nie mogą się odbywać przy okazji jakiegoś kongresu, lecz musiałaby to być całkiem odrębna impreza. Poza tym, jak twierdzą, papież nie wysyłał do Moskwy oficjalnego zaproszenia w tej sprawie, lecz jedynie zapowiedział spotkanie w mediach.

Komentatorzy w Moskwie zaś przyznają, że przyczyną mogą być obawy, że dążący do pokoju i zakończenia wojny Franciszek wypadłby na tym spotkaniu znacznie lepiej niż patriarcha Cyryl, który wojny wciąż nie potępił i, co więcej, błogosławił rosyjskich żołnierzy.

– To spotkanie zostałoby wykorzystane do promowania kościoła katolickiego kosztem rosyjskiej cerkwi. Poza tym Rosyjska Cerkiew Prawosławna domaga się, by papież wycofał swoje zwierzchnictwo nad parafiami leżącymi na lewym brzegu Dniepru. To religijne zawłaszczenie terenów należących do RCP – mówi „Rzeczpospolitej” Siergiej Markow, moskiewski politolog niegdyś blisko związany z Kremlem. – Nie bez znaczenia jest też to, że podporządkowani papieżowi unici (chodzi o Ukraiński Kościół Greckokatolicki – przyp. red.) najbardziej aktywnie namawiają do przejęcia świątyń należących do patriarchatu moskiewskiego. Niech przestaną prześladować ludzi, którzy chcą być związani z patriarchą Cyrylem I – dodaje.

Po wybuchu wojny podporządkowana wcześniej patriarsze moskiewskiemu Ukraińska Cerkiew Prawosławna (dominująca jeszcze niedawno nad Dnieprem) ogłosiła autonomię. Podczas nabożeństw duchowni tej cerkwi już nie wspominają imię Cyryla I, a część wysokiej rangi hierarchów rozpoczęła rozmowy z Prawosławną Cerkwią Ukrainy patriarchatu konstantynopolitańskiego.

– Po wybuchu wojny rosyjska Cerkiew ostatecznie straciła Ukrainę. Po wojnie rozpocznie się wewnątrzukraiński dialog prawosławnych konfesji, a po odejściu ze stanowisk kilku związanych z Moskwą i wywodzących się jeszcze z czasów radzieckich hierarchów ze wschodniej części kraju, patriarcha moskiewski całkiem straci tu wpływy – mówi „Rzeczpospolitej” Wołodymyr Fesenko, czołowy ukraiński politolog i publicysta.

Kijów pamięta Jana Pawła II

Na nic się zdały próby papieża Franciszka zachowania neutralności wobec trwającej od lutego wojny. Przypomnijmy skalę protestów strony ukraińskiej, jaką wywołał pomysł wspólnego niesienia krzyża przez Ukrainki i Rosjanki w wielkopiątkowej drodze krzyżowej w rzymskim Koloseum. Równie źle odebrano w maju słowa zwierzchnika Kościoła, który na łamach dziennika „Corriere della Sera” mówił o „szczekaniu NATO pod drzwiami Rosji”.

Franciszek później się tłumaczył, że usłyszał to niedługo przed wojną od „mądrego” przywódcy jednego z krajów, który wyrażał papieżowi zaniepokojenie działaniami sojuszu na wschodniej flance. Ojciec Święty nie zdradził, kim był jego rozmówca. Tymczasem zamordowaną pod koniec sierpnia w Moskwie Darię Duginą, córkę teoretyka imperializmu rosyjskiego Aleksandra Dugina, papież nazwał „biedną dziewczyną”.

– Dlaczego jedną ofiarę wymienia po imieniu i wyróżnia, a nie mówi nazwisk ofiar rosyjskich mordów w Buczy, Irpienia i Mariupolu? – pyta Fesenko. – Postawa papieża wobec rosyjskiej agresji w Ukrainie jest odbierana bardzo niejednoznacznie. Z jednej strony demonstruje gesty poparcia, apeluje o zakończenie wojny. Ale cały szereg działań i wypowiedzi wygląda bardzo neutralnie. A sytuacja nie jest neutralna. Jest państwo agresor i zaatakowany kraj – mówi Fesenko. Jak twierdzi, Ukraińców nie da się pogodzić z Rosjanami.

– Najpierw Rosja musi pokajać się i przyznać do przestępstw, które popełniła w stosunku do Ukraińców. Chrześcijański rachunek sumienia powinna wykonać w pierwszej kolejności Rosja – dodaje.

Niedawno Franciszek zdradził, że „lekarz zabronił” mu jechać do Moskwy czy do Kijowa.

Głowa Kościoła tylko raz była nad Dnieprem. Do Kijowa i Lwowa w 2001 roku udał się polski papież Jan Paweł II. – Byłem świadkiem tamtych wydarzeń. Rezonans był znacznie większy niż podczas późniejszej wizyty George'a W. Busha – wspomina nasz kijowski rozmówca.