Według szacunków Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego (ISKK), który co roku bada liczbę katolików przychodzących na niedzielne msze św. (nazywa się ich dominicantes) oraz przystępujących do komunii (communicantes), w ciągu dekady w kościołach ubyło ok. 2 mln wiernych. O ile w 2003 r. w cotygodniowych praktykach religijnych uczestniczyło 46 proc. wierzących, o tyle w ubiegłym roku było ich tylko 39,1 proc.

– Po raz pierwszy od ponad 30 lat liczba osób, które przychodzą w niedzielę do kościoła, spadła poniżej 40 proc. – mówi ks. Wojciech Sadłoń, dyrektor ISKK. – Ten niewielki, ale systematyczny spadek obserwujemy, niestety, od początku lat 90.

– Niestety, mamy w Polsce do czynienia z powolną sekularyzacją – mówi „Rz" biskup Wiesław Śmigiel, członek komisji duszpasterskiej episkopatu. – Nie bagatelizujemy tego, szukamy sposobów dotarcia do tych, którzy od Kościoła się oddalili.

Katolickie południe

Badanie niedzielnych praktyk Polaków ISKK przeprowadza raz w roku. Zazwyczaj odbywa się ono jesienią. W 2013 r. liczenie wiernych przeprowadzano 20 października.

– Chodzi o to, by była to przeciętna niedziela, a nie święto, kiedy liczba osób przychodzących do kościołów jest większa – wyjaśnia ks. Sadłoń. – Nasze badanie opieramy na informacjach uzyskanych od proboszczów, którzy najlepiej wiedzą, ilu ludzi mieszka na terenie ich parafii i ilu powinno przychodzić do Kościoła.

Dane za ubiegły rok nie są optymistyczne. Na niedzielne msze przychodziło tylko 39,1 proc. wiernych, z kolei do komunii przystępowało 16,3 proc. z nich.

Od wielu lat w badaniach widać, że największy odsetek wierzących i praktykujących jest na południu kraju. W 2013 r. najwięcej osób przychodziło do kościołów w diecezjach tarnowskiej (69 proc.), rzeszowskiej (64,1 proc.), przemyskiej (58,8 proc.), krakowskiej (51,3 proc.) i bielsko-żywieckiej (49,3 proc.).

Nieco powyżej średniej są diecezje położone wzdłuż wschodniej granicy Polski: siedlecka (46,2 proc.), drohiczyńska (45,2 proc.), zamojsko-lubaczowska (45 proc.) czy białostocka (43,2 proc.).

Laicki zachód

Na drugim biegunie są z kolei diecezje na zachodzie i północnym zachodzie kraju. W diecezji szczecińsko-kamieńskiej do kościoła chodzi tylko 24,3 proc. osób, w koszalińsko-kołobrzeskiej 25 proc., a zielonogórsko-gorzowskiej 28,1 proc. Niska frekwencja jest także w diecezjach legnickiej (30,1 proc.) i świdnickiej (28,7 proc.).

Mało osób chodzi do kościoła także w centrum kraju. W diecezji warszawsko-praskiej 31,4 proc., a na lewym brzegu Wisły – 30,4 proc. Podobnie jest w diecezjach płockiej (30,7 proc.) i łowickiej (31,3 proc.). A najgorzej wypada diecezja łódzka (26,5 proc.).

– Osoby rezygnujące z udziału w niedzielnych mszach św. nie przestają się identyfikować z Kościołem. Wciąż twierdzą, że są wierzące, ale wydaje się, że ich wiara nie jest pogłębiona – tłumaczy ks. Sadłoń. – Stąd też pojawiają się inne style świętowania niedzieli. Wybierają wizyty w sklepach, spotkania ze znajomymi.

– I do tych osób Kościół musi dotrzeć – mówi „Rz" dr hab. Monika Przybysz, członek zespołu episkopatu ds. nowej ewangelizacji. – Są to ludzie, którzy odeszli z różnych powodów. Jedni zranieni przez ludzi Kościoła, inni jakimiś aferami. Oni nie chcą mieć nic wspólnego z Kościołem instytucjonalnym. Dlatego do nich trzeba pójść na nowo, ewangelizując od osoby do osoby.

Oferta parafii

Na nową ewangelizację wskazuje także biskup Śmigiel i dodaje, że mimo spadku liczby osób chodzących w niedzielę do kościoła na stałym poziomie od kilku lat utrzymuje się odsetek tych, którzy przystępują do sakramentów.

– To oznacza, że wiara tych ludzi jest mocna i ugruntowana, i to oni mogą być tymi, którzy dotrą do tych na obrzeżach – tłumaczy hierarcha.

Z kolei ks. prof. Tomasz Wielebski z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie wskazuje, że parafie oprócz samej mszy św. powinny mieć także dla wiernych szeroką ofertę spędzania wolnego czasu.

– Z badań, które robiłem, wynika, że ok. 40 proc. ludzi chce, by przy parafii działała kawiarenka, by były organizowane spotkania z artystami, wystawy – mówi „Rz". – Wiele osób wskazuje też na pogłębienie formacji. Są zainteresowani np. katechezami na temat mszy św. Tu potrzeba przebudzenia księży, ale też lokalnych liderów świeckich, którzy im w tym pomogą – dodaje.

W ubiegłym roku kawiarenkę parafialną uruchomiono w podwarszawskim Niepokalanowie. Prowadzą ją młodzi wolontariusze, a za herbatę, kawę czy ciasto składa się dobrowolną ofiarę.

– To był strzał w dziesiątkę – mówi „Rz" franciszkanin Karol Olborski, wikariusz parafii. – W niedzielę kawiarenka jest pełna. Ludzie chcą się jednoczyć. Przy okazji młodzież uczy się odpowiedzialności – dodaje.