Walka o legalną dystrybucję i import win SOPHIA® trwała 20 lat. Jej początek stanowiła upadłość dawnego właściciela marki (Vinimpex Poland sp. z o.o.). Wtedy to pojawiły się podmioty, które chciały wykorzystać rozpoznawalność popularnego w czasach PRL trunku i zarobić na jego sprzedaży.
Działo się to, mimo że w 1999 r. znajdujący się w masie upadłościowej znak towarowy SOPHIA® kupiła spółka Dimyat Polska. Firma ta przez 12 lat starała się uporządkować skomplikowaną sytuację prawną, ale bezskutecznie. To udało się dopiero kolejnemu nabywcy praw do znaku – spółce Scorpios. Ta jednak nie zdecydowała się na dalsze prowadzenie sporów sądowych z naruszycielami, tylko na zawarcie ugód.
Czytaj także: Whiskey czy whisky, czyli spór Jack Daniel's Properties kontra Jack Strong
– Powództwa wytoczone zostały w 2014 r. i przez pięć lat żadna ze spraw nie zakończyła się wyrokiem nawet w pierwszej instancji. Trwające latami procesy nie sprzyjają rozpoznawalności znaków towarowych – wskazuje Michał Hauszyld, partner w kancelarii Hauszyld i Partnerzy.
– Dlatego dla marki SOPHIA® przyjęliśmy zupełnie inną strategię. Wreszcie osiągnęliśmy swój cel. Podrobione produkty zniknęły z rynku, a seria porozumień z wiodącymi dystrybutorami alkoholi zapewniła stabilne warunki dalszego rozwoju marki – dodaje.
Porozumienia podpisano m.in. z Eurocashem, Ambrą czy Marie Brizard Wine & Spirits.
– Spory o nielegalne wykorzystywanie znaków towarowych zdarzają się często – szczególnie gdy chodzi o tzw. znaki renomowane, a do takich zaliczyć można wino SOPHIA. Nielegalne korzystanie z praw do znaku nie jest zresztą domeną określonych branż czy sektorów gospodarki. Pokusa zarobienia na czyjejś popularności występuje na każdym rynku – komentuje adwokat Zbigniew Krüger.
I przypomina, że za znak podrabiany nie zawsze musi być uznawany znak identyczny z oryginałem. Wystarczy podobieństwo do niego.