Tak orzekł dzisiaj Trybunał Sprawiedliwości UE w sprawie pięciu brytyjskich firm z branży reklamy wysyłkowej, które wystąpiły przeciwko Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów Zjednoczonego Królestwa (OFT).
Wygrana na wyciągnięcie ręki
OFT nakazał brytyjskim przedsiębiorstwom zaprzestania praktyki polegającej na wysyłaniu indywidualnie adresowanych listów, kuponów oraz umieszczaniu w gazetach i czasopismach wkładek reklamowych informujących konsumentów o wygranych i nagrodach o różnej wartości, od bardzo dużej do symbolicznej. Konsumenci mogli na kilka sposobów uzyskać informację o nagrodzie i otrzymać numer wygranej: przez telefon pod numerem o podwyższonej płatności, za pomocą SMS lub zwykłą pocztą (ta ostatnia metoda była mniej wyeksponowana). Konsument był informowany o koszcie połączenia i maksymalnym czasie jego trwania, nie wiedział jednak, że przedsiębiorstwo reklamowe pobierało określoną część ceny rozmowy.
Niektóre reklamy proponowały np. rejs statkiem po Morzu Śródziemnym. W celu otrzymania takiej nagrody konsument musiał zapłacić m.in. za ubezpieczenie, dodatkową opłatę za kabinę z jednym lub dwoma łóżkami oraz zapłacić za wyżywienie i napoje podczas rejsu, a także uiścić opłaty portowe. Dwie pary musiałyby zapłacić po 399 GBP za osobę, żeby wziąć udział w rejsie.
W uwagach przedstawionych Trybunałowi, firmy wyjaśniały, że istotne jest dla nich posiadanie aktualnych baz danych konsumentów gotowych odpowiedzieć na reklamy z nagrodami, gdyż dane te można wykorzystać do promocji innych towarów lub odstąpić innym przedsiębiorstwom chcącym promować swoje produkty.
W związku z powyższym do Trybunału skierowano pytanie o zgodność tego typu praktyk z unijnym prawem, a w szczególności o to, czy przedsiębiorstwa mają prawo nakładać choćby nieistotnej wysokości koszty na konsumentów, których poinformowano, że wygrali nagrodę.
Wrażenie o wygranej, to za mało
W wydanym dzisiaj wyroku Trybunał stwierdził, że prawo UE zakazuje agresywnych praktyk handlowych stwarzających u konsumenta wrażenie, iż wygrał on nagrodę, podczas gdy w rzeczywistości musi on zapłacić określoną kwotę pieniędzy lub ponieść określony koszt w celu uzyskania informacji o charakterze nagrody lub dokonania czynności pozwalających mu wejść w jej posiadanie (sygn. C-428/11).
- Praktyki takie są zakazane również w sytuacji, gdy koszt nałożony na konsumenta jest nieistotny w stosunku do wartości nagrody (np. koszt znaczka pocztowego) oraz gdy nie stanowi on dochodu przedsiębiorstwa, a także gdy czynności niezbędnych do otrzymania nagrody można dokonać na kilka proponowanych sposobów, z których co najmniej jeden jest bezpłatny - dodał Trybunał.