Reklama

Czy Trump ma plan dla Iranu? W Waszyngtonie rośnie chaos i krytyka

Republikańska administracja nie przedstawia sensownego wytłumaczenia powodów ataków na Iran. Nie ma też wizji zakończenia konfliktu. To wywołuje rosnące oburzenie wśród Amerykanów.
Donald Trump

Donald Trump

Foto: REUTERS/Kevin Lamarque

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Czy administracja USA ma spójną strategią działań wobec Iranu?
  • Jakie były deklarowane powody podjęcia interwencji militarnej?
  • W jaki sposób podejmowano decyzje dotyczące operacji oraz czy administracja była przygotowana na ich skutki?
  • Jakie są reakcje i obawy polityków oraz partnerów międzynarodowych?
  • Jakie mogą być potencjalne długoterminowe konsekwencje obecnego zaangażowania w regionie?

Korespondencja z USA

Odkąd Stany Zjednoczone i Izrael dokonały pierwszej serii nalotów na Iran, administracja Donalda Trumpa przedstawiała szereg zmieniających się i czasem sprzecznych ze sobą powodów tej wojny, rodzących pytania o jej zasadność oraz podstawy prawne. Prezydent początkowo wzywał do zmiany reżimu i przedstawił cztery cele wojskowe, podczas gdy wiceprezydent JD Vance skupił się tylko na jednym z nich – zakończeniu ambicji nuklearnych Iranu – określając los irańskiego reżimu jako „kwestię drugorzędną”.

Marco Rubio, sekretarz stanu, powiedział, że wobec USA pojawiło się „bezpośrednie” zagrożenie, ponieważ Izrael przygotowywał się do ataku na Iran, co oznaczało, że Stany Zjednoczone stałyby się celem irańskich działań odwetowych – dlatego USA musiały uderzyć jako pierwsze. Trump jednak odrzucił to wyjaśnienie, gdy zapytano go wprost, czy Izrael zmusił go do podjęcia takiej decyzji.

Czy istnieje jakiś plan walki z Iranem?

Szybko okazało się, że decyzja o ataku na Iran była nieprzemyślana i niekonsultowana z jego doradcami do spraw bezpieczeństwa, ani z Kongresem. W rezultacie, podobnie jak w przypadku ingerencji w Wenezueli czy pogróżek wobec Grenlandii, ze strony administracji Trumpa widać znaczną niespójność, którą potem Waszyngton próbuje przedstawić jako sprytną strategię, a nie jej brak.

Reklama
Reklama

Po rozpoczęciu konfliktu w Iranie, Departament Stanu w pośpiechu wszczął akcję ewakuacji dziesiątek tysięcy Amerykanów uwięzionych na Bliskim Wschodzie i wcześniej nieostrzeżonych o zagrożeniu. Pentagon zaczął zaś zwiększać liczbę żołnierzy USA zajmujących się zbieraniem informacji wywiadowczych na potrzeby operacji oraz wysyłać do regionu więcej systemów obrony powietrznej.

To sygnały wskazujące, że administracja Trumpa nie była w pełni przygotowana na duży konflikt, z którym obecnie musi się mierzyć.

Czytaj więcej

Gen. Roman Polko ostro o operacji USA i Izraela w Iranie. „Beczka prochu o coraz większym zasięgu”

Po tygodniu od pierwszych ataków w Iranie, których skutki dotknęły cały region, czyli kilkanaście państw, piętrzą się też pytania, dokąd zmierza konflikt, który już teraz jest wśród Amerykanów w dużej mierze niepopularny. W rozmowach z urzędnikami amerykańskiej administracji przedstawiciele krajów arabskich i europejskich mówią, że nie widzą, jak dokładnie miałby wyglądać końcowy plan Trumpa – ani nawet czy w ogóle taki plan istnieje.

Amerykańscy ustawodawcy również przyznają, że niewiele rozumieją z tego, w jaki sposób prezydent będzie wiedział, że osiągnął wszystkie swoje cele w Iranie, ani czy ma plan na to, co nastąpi później.

Trump zadecyduje o końcu wojny, ale kiedy?

Niektórzy są także zaniepokojeni faktem, że sekretarz obrony Pete Hegseth nie wykluczył możliwości wysłania amerykańskich wojsk lądowych do Iranu i twierdzi, że „odbudowanie państwa” nie znajduje się wśród priorytetów Pentagonu. Przedstawiciele USA odrzucali do tej pory możliwość negocjacji. – Nigdy wcześniej nie podejmowano działań o tak dużym ryzyku ani tak daleko idącej akcji militarnej o tak poważnych konsekwencjach przy tak pozornie małym planowaniu czy rozważaniu potencjalnych skutków, zarówno zamierzonych, jak i niezamierzonych – powiedział w wywiadzie dla „New York Timesa”  David Rothkopf, autor książki „Running the World: The Inside Story of the National Security Council and the Architects of American Power”.

Reklama
Reklama

Karoline Leavitt, rzeczniczka prasowa Białego Domu, powiedziała, że to Trump zdecyduje o końcu wojny. – Kiedy on, jako naczelny dowódca Sił Zbrojnych USA, uzna, że Iran nie stanowi już zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych i że cele Operacji Epic Fury zostały w pełni osiągnięte, wówczas Iran znajdzie się w zasadzie w sytuacji bezwzględnej kapitulacji, niezależnie od tego, czy sami to ogłoszą, czy nie – powiedziała dziennikarzom.

Czytaj więcej

Donald Trump chce bezwarunkowej kapitulacji Iranu

Trump napisał w liście do ustawodawców, że chociaż „pragnie szybkiego i trwałego pokoju, w tym momencie nie jest możliwe poznanie pełnego zakresu i czasu trwania działań wojskowych, które mogą być konieczne”. Powiedział, że oczekuje, iż będzie zaangażowany w wybór następnego przywódcy Iranu, który będzie „do zaakceptowania” przez Stany Zjednoczone. W wywiadach natomiast twierdzi, że może – podobnie jak w Wenezueli – zakończyć na usunięciu przywództwa, pozostawiając stary reżim na miejscu.

– Słyszeliśmy (…) sprzeczne komunikaty dotyczące tego, jaka jest tutaj strategia, jaki jest cel końcowy i jak mamy wydostać się z Iranu – powiedziała w tym tygodniu senator Jeanne Shaheen, czołowa demokratka w Komisji Spraw Zagranicznych Senatu. – Nikt w wolnym świecie nie tęskni za ajatollahem. Nie jest jednak jasne, jak długo to potrwa i w jakim stopniu konflikt eskaluje – dodała.

Rocznica powstania USA w cieniu wojny

Brak określonego planu wzmaga obawy, że wojna może przeciągnąć się na tygodnie lub miesiące, kosztować podatników miliardy dol. oraz znaczne ofiary w ludziach – a prezydent nie odrzuca tej możliwości w rozmowach z mediami. Jeżeli wojna z Iranem potrwa jeszcze miesiącami, w jej tle odbywać się będą w lipcu obchody 250. rocznicy powstania Stanów Zjednoczonych. Toczące się walki przeczyć będą wyborczym obietnicom Trumpa, by odsunąć Amerykę od udziału w konfliktach zbrojnych oraz skupić się na sprawach krajowych, a w zależności od tego, jak konflikt się potoczy, będzie wpływał na ocenę i postrzeganie Ameryki Trumpa w świecie. 

Czytaj więcej

Wojna w Iranie sprawi, że Wielka Brytania straci bazy na Cyprze?
Reklama
Reklama

Mimo niejasności płynących z Białego Domu oraz rosnącego niezadowolenia Amerykanów z interwencji wojskowej w Iranie, obie izby Kongresu w ubiegłym tygodniu odrzuciły nałożenie ograniczeń na możliwość Trumpa kontynuowania jego kampanii wojskowej. Prawie wszyscy republikanie zagłosowali przeciwko projektowi uchwały, który wymagałby, aby prezydent uzyskał zgodę Kongresu na kontynuowanie ofensywy na Bliskim Wschodzie. 

Republikanie zadowoleni, demokraci krytykują prezydenta

Republikanie w dużej mierze chwalili decyzję Trumpa o rozpoczęciu ataków, w wyniku której zabito ajatollaha Ali Chameneiego, najwyższego przywódcę Iranu, wraz z wieloma jego zastępcami i wysokimi doradcami. Uważają, że działanie to było uzasadnione. – Islamska Republika Iranu została dosłownie założona na zasadzie egzystencjalnej wojny przeciwko Ameryce i Izraelowi. I wciąż eskalowała konflikt, eksportowała więcej terroru, przelewała krew i destabilizowała cały region – powiedział senator Mitch McConnell. Jednak nawet on ostrzegł, że jego poparcie dla władzy wykonawczej nie jest nieograniczone, dodając, że prezydent ma obowiązek upewnić się, że korzystanie z jego uprawnień powinno być rozważne, oparte na fundamentalnych interesach narodowych i szeroko popierane przez naród amerykański.

Czytaj więcej

Prezydent Iranu Masud Pezeszkian przeprasza. „Nie zamierzamy najeżdżać krajów sąsiednich”

Demokraci natomiast ostro krytykują działania prezydenta na Bliskim Wchodzie. – To, co robi administracja Trumpa w Iranie, jest nielegalne, nieodpowiedzialne i niebezpieczne. Ryzykujemy wciągnięcie Stanów Zjednoczonych w przeciągającą się, kosztowną wojnę, podobną do tej w Iraku, bez jasnego planu ani zgody Kongresu – powiedział w wywiadzie demokratyczny senator z Connecticut Chris Murphy, jeden z najgłośniejszych krytyków Trumpa oraz jego decyzji zaangażowania się w konflikt. – Amerykanie chcą, żeby prezydent obniżał ceny, a nie wciągał nas w niepotrzebne, niekończące się wojny. A tymczasem jednostronnie rozpoczął ataki na Iran bez zgody Kongresu – powiedział demokratyczny sen. Tim Kaine przed głosowaniem. 

Niezadowolenie z konfliktu z Iranem słychać jednak również ze strony konserwatywnej. – Trump obiecywał: „żadnych nowych wojen”. Nie mogę znieść tego mydlenia oczu. Naprawdę nie mogę. Konserwatyści teraz mówią „Iran prowadził wojnę z nami przez 47 lat”. OK, to dlaczego żaden z was nie wzywał do ataku na Iran w żadnym momencie aż do teraz – powiedział Matt Walsh, prowadzący prawicowy podcast.

Konflikty zbrojne
USA ewakuują dyplomatów z Arabii Saudyjskiej. Pierwsza taka decyzja od początku wojny
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Konflikty zbrojne
Jacek Siewiera dla „Rzeczpospolitej”: Radioaktywny uran może już być poza Iranem
Konflikty zbrojne
Wiadomo, kto zastąpi ajatollaha Alego Chameneiego
Konflikty zbrojne
Media twierdzą, że Abu Zabi odpowiedziało uderzeniem na ataki Iranu. „Sygnał dla reżimu"
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama