Reklama

Media twierdzą, że Abu Zabi odpowiedziało uderzeniem na ataki Iranu. „Sygnał dla reżimu"

„Zjednoczone Emiraty Arabskie podkreślają, że nie chcą być wciągane w konflikty ani eskalację, ale potwierdzają, że zastrzegają sobie pełne prawo do podjęcia wszelkich niezbędnych środków w celu ochrony suwerenności, bezpieczeństwa narodowego i integralności terytorialnej” – czytamy w komunikacie Ministerstwa Spraw Zagranicznych Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Kraj ten – w odpowiedzi na ataki – uderzyć miał w irańską infrastrukturę odsalania wody morskiej.
Od początku eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie Iran wystrzelił między innymi w kierunku Zjedno

Od początku eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie Iran wystrzelił między innymi w kierunku Zjednoczonych Emiratów Arabskich ponad 1,4 tys. rakiet balistycznych i dronów.

Foto: REUTERS/Abdelhadi Ramahi

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co skłoniło Zjednoczone Emiraty Arabskie do podjęcia działań w odpowiedzi na agresję w regionie?
  • Jaki charakter miały środki podjęte przez Abu Zabi?
  • Jak Zjednoczone Emiraty Arabskie formułują swoje oficjalne stanowisko wobec narastającej eskalacji konfliktu?
  • Jakie czynniki wpłynęły na rozszerzenie konfliktu na Bliskim Wschodzie w ostatnim czasie?
  • Jakie są aktualne prognozy dotyczące przewidywanego czasu trwania działań zbrojnych w regionie?

W ramach operacji nazwanej przez USA Epicka Furia, a przez Izrael Ryczący Lew, amerykańskie i izraelskie rakiety, bomby i drony uderzyły w liczne cele na terenie Islamskiej Republiki Iranu. Atak rozpoczął się pod koniec lutego i ma być kontynuowany – Trump od kilku dni sygnalizuje nawet, że nie wyklucza użycia wojsk lądowych. W ramach uderzeń odwetowych Iran wystrzelił rakiety i drony m.in. w kierunku Izraela oraz baz USA w regionie.

Od początku eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie Iran wystrzelił między innymi w kierunku Zjednoczonych Emiratów Arabskich ponad 1,4 tys. rakiet balistycznych i dronów. Zaatakowano infrastrukturę i obiekty cywilne. Jak przekazały władze tego kraju, w uderzeniach odwetowych Teheranu zginęło już czterech obywateli, a 112 zostało rannych.

Jak poinformował w niedzielę izraelski serwis YNet, Zjednoczone Emiraty Arabskie po raz pierwszy od ataku USA i Izraela miały zaatakować Iran. „To poważne naruszenie prawa międzynarodowego i Karty ONZ, naruszenie suwerenności i integralności terytorialnej państwa oraz bezpośrednie zagrożenie dla jego bezpieczeństwa i stabilności” – zaznaczało wcześniej Ministerstwo Spraw Zagranicznych ZEA, odnosząc się do irańskich ataków. 

Czytaj więcej

Czy USA wyślą wojska do Iranu? Trump zostawia otwartą furtkę
Reklama
Reklama

Zjednoczone Emiraty Arabskie miały odpowiedzieć uderzeniem na ataki Iranu

YNet podaje, że władze w Abu Zabi zdecydowały o uderzeniu w irańską infrastrukturę odsalania wody morskiej. „Przedstawiciele władz izraelskich oceniają, że atak miał być przede wszystkim sygnałem dla irańskiego reżimu. Jeśli irańskie ataki się nasilą, Zjednoczone Emiraty Arabskie mogą dołączyć do kampanii wojskowej, nawet jeśli tylko w ograniczonym zakresie” – czytamy. 

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Zjednoczonych Emiratów Arabskich opublikowało komunikat, w którym nie potwierdza otwarcie, że kraj jest odpowiedzialny za atak. Jednocześnie zastrzeżono sobie jednak prawo do odpowiedzi na agresję Iranu. „Zjednoczone Emiraty Arabskie potwierdzają, że są w defensywie wobec brutalnej i nieprowokowanej agresji Iranu” – wskazano. „Zjednoczone Emiraty Arabskie podkreślają, że nie chcą być wciągane w konflikty ani eskalację, ale potwierdzają, że zastrzegają sobie pełne prawo do podjęcia wszelkich niezbędnych środków w celu ochrony suwerenności, bezpieczeństwa narodowego i integralności terytorialnej oraz zapewnienia bezpieczeństwa i ochrony obywateli i mieszkańców na swoim terytorium” – dodano. 

Agencja Reutera zaznacza także, że rzecznik izraelskiej armii potwierdził, że to nie Tel Awiw stoi za atakiem.

Czytaj więcej

Trump liczy na kapitulację Iranu. Teheran pokazuje, że nie zamierza się poddawać

Wojna USA–Iran może potrwać miesiące

Konflikt na Bliskim Wschodzie rozszerzył się po tym, jak Trump zdecydował się na udział USA w izraelskich nalotach na Iran. W jednej z operacji zginął najwyższy przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei, który w chwili ataku przebywał w kompleksie rządowym w Teheranie wraz z innymi przywódcami państwa.

Początkowo Trump sugerował, że kampania militarna potrwa około czterech tygodni. W ostatnich dniach przedstawiciele administracji zaczęli jednak ostrzegać, że konflikt może potrwać znacznie dłużej – nawet kilka miesięcy. Sam prezydent w sobotę nie potrafił wskazać przewidywanego czasu zakończenia działań. – Tak długo, jak będzie trzeba – powiedział.

Konflikty zbrojne
USA ewakuują dyplomatów z Arabii Saudyjskiej. Pierwsza taka decyzja od początku wojny
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Konflikty zbrojne
Czy Trump ma plan dla Iranu? W Waszyngtonie rośnie chaos i krytyka
Konflikty zbrojne
Jacek Siewiera dla „Rzeczpospolitej”: Radioaktywny uran może już być poza Iranem
Konflikty zbrojne
Wiadomo, kto zastąpi ajatollaha Alego Chameneiego
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama