W jakiej sytuacji jest nasze bezpieczeństwo – Zachodu, Europejczyków, Polaków – po amerykańsko-izraelskim ataku na Iran i po śmierci ajatollaha Alego Chameneiego?
Dr hab. ppłk (rez.) Jacek Siewiera: Na pewno nie można stwierdzić, że Europę ten konflikt omija. I nie chodzi tylko o to, że dzisiejsze wojny stawiają miasta, a nie linie frontu za cel. W przypadku tej wojny skutki dla Europy mają zarówno wymiar geograficzny, jak i zależny od osi czasu. Wszystko będzie zależne od tego, jakim rezultatem zakończy się aktywna faza działań amerykańskich i jak rozstrzygną się kluczowe kwestie: kto kontroluje cieśninę Ormuz? Czy będzie inwazja lądowa? Czy kraj wyłoni nowe, centralne przywództwo polityczne? Czy będzie ono nadal wrogie Zachodowi?
W krótkim horyzoncie dla europejskiego bezpieczeństwa niewątpliwie wzrosły czynniki niepewności, więc i sumarycznie ujęte „bezpieczeństwo” uległo pogorszeniu. Reszta zależeć będzie od rezultatów wojskowo-politycznych.
Na czym to pogorszenie polega?
Ma dwoisty charakter. Dziś debatę publiczną zajmują kwestie najpilniejsze i najbardziej absorbujące uwagę: kwestia ataków na centra miast, wpływ technologii dronowych, liczby rakiet czy kwestia ewakuacji naszych obywateli z Bliskiego Wschodu. W dłuższym horyzoncie pojawia się kwestia cieśniny Ormuz, cen ropy i bezpieczeństwa transportu.
Cele zaatakowane w Iranie i cele irańskich ataków odwetowych (dane z 3 i 4 marca)
Natomiast w analityce ekspertów umyka aspekt, który był głównym z powodów, dla których Stany Zjednoczone zaczęły tę wojnę, a Izrael obawiał się scenariusza konfliktu przeciągniętego – wojny, która wymknie się spod kontroli.