Do ataku izraelskiej armii na ratowników w Strefie Gazy doszło 23 marca w Rafah, niedaleko granicy Strefy Gazy z Egiptem. Wśród ofiar było ośmiu medyków z Palestyńskiego Czerwonego Półksiężyca, sześciu członków cywilnej obrony Strefy Gazy i jeden pracownik agencji ONZ ds. uchodźców palestyńskich UNRWA.
Izraelska armia: Żołnierze strzelali z daleka. Analiza dźwięku z nagrania ilustrującego atak temu przeczy
Ratownicy zostali ostrzelani przez izraelską armię, mimo że – jak wynika z nagrania z telefonu jednego z nich – ich pojazdy były wyraźnie oznaczone i poruszały się z włączonymi syrenami. W momencie ataku ratownicy jechali do jednej z dzielnic Rafah, by udzielić pomocy rannym we wcześniejszym ostrzale.
Czytaj więcej
Izraelska armia zmieniła wstępne sprawozdanie dotyczące zabójstwa pracowników pomocy humanitarnej w Strefie Gazy. Przedstawiciel wojska przyznał, ż...
Izraelska armia początkowo twierdziła, że pojazdy były źle oznaczone i zachowywały się podejrzanie. Nagranie ilustrujące przebieg ataku jednak temu przeczy.
Teraz, jak podaje BBC, nagranie przeanalizowało dwóch specjalistów od analizy zapisu dźwiękowego. Wcześniej BBC potwierdziło autentyczność trwającego 19 minut nagrania, na którym widać atak na konwój z pojazdami, którymi jechali ratownicy.
Analiza zapisu audio potwierdza oskarżenia Palestyńskiego Czerwonego Półksiężyca, który podawał, że do ratowników „strzelano z bardzo bliskiej odległości”. 5 kwietnia przedstawiciel izraelskiej armii poinformował, że zdjęcia wykonane z powietrza pokazują, że żołnierze atakowali „z dużej odległości”.
To maksymalna odległość, z której izraelscy żołnierze strzelali do palestyńskich ratowników
Siły Obronne Izraela odmówiły komentarza ws. analizy dźwiękowej nagrania, której dokonało BBC. Izraelska armia twierdzi obecnie, że sześć ofiar ataku to osoby powiązane z Hamasem, nie przedstawia jednak dowodów na potwierdzenie tych oskarżeń. Oskarżeniom tym zaprzecza jednak Palestyński Czerwony Półksiężyc, a także ratownik medyczny ranny w ataku, który był przez ok. 15 godzin przetrzymywany przez izraelską armię.
Czytaj więcej
Mija sześć tygodni, od kiedy Izrael odciął dostawy pomocy humanitarnej, w tym żywności, dla mieszkańców Strefy Gazy. Ostatnie zapasy właśnie się ko...
Nagranie analizowane przez BBC pochodzi z telefonu ratownika medycznego, Rifaata Radwana, który zginął w ataku i został pochowany w płytkim grobie przez izraelskich żołnierzy.
Na nagraniu widać konwój jadący w nocy przez Rafah. Samochody mają uruchomione syreny i włączone światła.
Eksperci analizujący dźwięk słyszany na nagraniu (Robert Maher z uczelni stanowej w Montanie oraz Steven Beck, niezależny ekspert, były konsultant FBI) wskazują, że coraz krótsze przerwy między strzałami słyszanymi na nagraniu wskazują, iż izraelscy żołnierze strzelający do ratowników zbliżali się do nich. Pierwsze strzały miały paść z odległości ok. 40–43 metrów. Ostatnie strzały oddano z odległości ok. 12 metrów. Przeczy to twierdzeniom izraelskiej armii na temat tego, że strzały oddawano z daleka. Jeden z ekspertów ds. wojskowych, z którymi rozmawiało BBC, twierdzi, że już strzały z odległości 50–100 metrów uważane są za strzały oddawane z bliska.
Były oficer brytyjskiej armii: Strzelając z ok. 50 metrów izraelscy żołnierze musieli wiedzieć, do kogo strzelają
Zdaniem Chrisa Cobba-Smitha, byłego oficera brytyjskiej armii z ponad 20-letnim doświadczeniem w prowadzeniu dochodzeń prowadzonych w strefie działań zbrojnych, strzelając z 50 metrów izraelscy żołnierze musieli widzieć, że atakują konwój humanitarny. Powinni też być w stanie stwierdzić, że zaatakowani Palestyńczycy są nieuzbrojeni i nie stanowią zagrożenia. Mimo to ostrzał, słyszany na nagraniu, trwa ponad pięć minut. Słychać na nim, że wielu żołnierzy strzela równocześnie.
Eksperci przekonują, że na nagraniu słychać co najmniej 100 strzałów. Co najmniej kilka serii oddano z broni automatycznej.