Na południowych przedmieściach ukraińskiej stolicy, niedaleko miejscowości Hatne, trwają prace budowlane. Tam, na niemal 270 hektarach, powstaje narodowy wojskowy cmentarz memorialny. Docelowo będzie mógł zmieścić 100 tys. grobów tradycyjnych. Powstanie tam też kolumbarium na 60 tys. urn.
Zajmujący się tym projektem kijowscy urzędnicy tłumaczą, że państwo postanowiło zbudować „ukraińskie Arlington” (znany cmentarz wojskowy w USA – red.). Pod Kijowem spoczną m.in. żołnierze, którzy zginęli na froncie, ale np. nie mogą zostać pochowani w swoich rodzinnych miejscowościach, bo często pochodzą z terenów okupowanych przez Rosjan. Zakłada się, że będzie też miejscem spoczynku weteranów wojennych. Nowy cmentarz pod Kijowiem, podobnie jak setki innych wypełnionych niebiesko-żółtymi flagami cmentarzy w całym kraju, będzie symbolem walki o wolność w wojnie z rosyjskim najeźdźcą.
Ilu Ukraińców zginęło w wojnie z Rosją?
Kilka godzin później ukraiński prezydent, który w sobotę spotykał się w Paryżu z prezydentem elektem USA i francuskim przywódcą Emmanuelem Macronem, podał własne, zupełnie inne liczby ukraińskich strat wojennych. Według niego od początku pełnoskalowej wojny z Rosją zginęło 43 tys. ukraińskich wojskowych, a 370 tys. zostało rannych. Tłumaczył, że statystyki te uwzględniają również „lekkie” obrażenia, których wojskowi doznali na froncie. Przekonywał też, że około połowy rannych wraca do szeregów armii.
Ukraiński prezydent po raz drugi podał liczbę poległych od początku rosyjskiej agresji. Poprzednio, w lutym, mówił o 31 tys. ukraińskich żołnierzy, którzy oddali swoje życie na wojnie. Wówczas nie zdradzał jednak skali rannych.