Zbliża się druga przerwa w wojnie Hamas – Izrael

Izrael jest gotowy na kolejne zawieszenie broni, w czasie którego do domów wróciłaby część przetrzymywanych w Strefie Gazy zakładników. A potem wojna będzie się toczyła dalej.

Publikacja: 21.12.2023 03:00

Krewni Ohada ben Ami, izraelskiego zakładnika przetrzymywanego w Strefie Gazy od ataku Hamasu 7 paźd

Krewni Ohada ben Ami, izraelskiego zakładnika przetrzymywanego w Strefie Gazy od ataku Hamasu 7 października, pozują do zdjęcia z jego portretem podczas wizyty w kibucu Beeri w południowym Izraelu, w pobliżu granicy z Gazą

Foto: AFP

Negocjacje trwały ostatnio w dwóch miejscach. Najpierw w Warszawie spotkali się szefowie służb – izraelskiego Mossadu i amerykańskiej CIA – z premierem Kataru, kraju, który odegrał rolę głównego pośrednika w zorganizowaniu poprzedniego rozejmu (miał trwać cztery dni, ostatecznie skończył się po tygodniu, 30 listopada).

W środę polityczny lider Hamasu Ismail Hanija poleciał do Kairu, gdzie czekał na niego szef egipskiego wywiadu, a być może i egipscy politycy. Egipt był też mniej widocznym niż Katar, na terenie którego toczyły się negocjacje, pośrednikiem przed poprzednim zawieszeniem broni. Ale na tyle ważnym, że osobiście dziękował mu amerykański prezydent Joe Biden.

Czytaj więcej

Izrael atakuje szpital i obóz dla uchodźców. Będzie kolejne zawieszenie broni?

Izrael jest gotów na wstrzymanie ognia na tydzień, w czasie którego oczekuje uwolnienia 40 zakładników – podały media izraelskie. Taka deklaracja miała paść podczas poniedziałkowego spotkania w Warszawie. Premier Kataru Mohamed bin ar-Rahman as-Sani miał tam przedstawić warunek Hamasu: negocjacje o wciąż przetrzymywanych Izraelczykach będą możliwe po zakończeniu izraelskiej operacji w Strefie Gazy. Takie żądania padły zresztą ze strony tej organizacji terrorystycznej także publicznie.

Do zmiany zdania i przyjęcia oferty kolejnej wymiany zakładników na palestyńskich więźniów połączonej z dopuszczeniem dodatkowej pomocy humanitarnej od środy wieczór przekonywali Ismaila Haniję Egipcjanie.

Choć można się spodziewać, że Hamas będzie chciał ugrać coś dodatkowego. Na przykład zezwolenie na powrót do swoich miejscowości tysięcy Palestyńczyków, którzy uciekli w czasie tej wojny z północy Strefy Gazy, gdzie zaczęła się izraelska operacja, na jej południe.

W czasie wielkiego ataku terrorystycznego na Izrael z 7 października, który doprowadził do wybuchu wojny w Gazie, Hamas i współpracujące z nim mniejsze organizacje uprowadzili około 240 zakładników (około 1200 osób zabiły).

W wyniku porozumienia zawartego w katarskiej Dausze pod koniec listopada wolność odzyskało 81 izraelskich kobiet i dzieci (część także z innym obywatelstwem) oraz – na mocy innych porozumień – 25 obcokrajowców, głównie tajlandzkich gastarbeiterów.

Czytaj więcej

Siły izraelskie zabiły trzech zakładników Hamasu. Mężczyźni mieli białą flagę

Szacuje się, że ze Strefy nie wróciło jeszcze 138 zakładników, ale prawdopodobnie co najmniej kilkunastu z nich nie żyje. Obecna propozycja Izraela przewiduje wypuszczenie nie tylko kobiet i dzieci, jak poprzednio, ale także mężczyzn powyżej 60. roku. Gdyby doszło do jej zaakceptowania, uwolniony zostałby zapewne też 75-letni Alex Dancyg, posiadający oprócz izraelskiego polskie obywatelstwo.

Rozejm nie oznacza końca wojny

Rozejm w żadnym wypadku nie oznaczałby końca wojny, w czasie której zginęło już około 20 tysięcy mieszkańców Strefy Gazy – to dane palestyńskie, czyli filtrowane przez Hamas. W tym kilkanaście tysięcy cywilów. Izraelczycy nie ulegają żadnym naciskom – chcą zrealizować plan likwidacji Hamasu i zapewnienia na długo bezpieczeństwo swemu państwu.

Wszyscy terroryści z Hamasu mają dwie opcje: poddać się lub zginąć – podkreślił w środę premier Beniamin Netanjahu, dodając, że ci, co zakładają, że Izrael, nie zrealizowawszy swoich celów, wstrzyma „piekielny ogień” skierowany w Hamas, są oderwani od rzeczywistości.

Siły Hamasu i innych zbrojnych organizacji palestyńskich w Strefie Gazy liczyły w momencie rozpoczęcia wojny około 30 tysięcy ludzi. Izrael zabił około jednej piątej.

Wciąż żyje główny organizator zamachów z 7 października Jahja Sinwar, a poszukiwany terrorysta numer 2, dowódca hamasowskich Brygad Izz ad-Dina al-Kasama, Mohamed Deif, jest – jak napisał izraelski „Maariw” – w lepszej kondycji fizycznej, niż zakładano (miał być sparaliżowany).

Czytaj więcej

Izrael-Hamas. Bez likwidacji terrorysty numer jeden ta wojna się nie skończy

Nawet główny sojusznik, USA, domagał się, by zakończyć wojnę w ciągu paru tygodni. Po to, by zdjęcia zabitych palestyńskich dzieci nie szkodziły Joe Bidenowi w rozpoczynającej się w styczniu kampanii przed kluczowymi wyborami prezydenckimi. Jak jednak słyszę z ważnego izraelskiego źródła, te naciski administracji Bidena i stanowcze ich odrzucanie przez Beniamina Netanjahu to gra na użytek wewnętrzny w obu krajach.

– Dla Bidena gorsze przed wyborami byłyby zdjęcia triumfującego Hamasu – mówi mój rozmówca.

Konflikty zbrojne
Zełenski o ataku na elektrociepłownię: Skończyły nam się rakiety
Konflikty zbrojne
Podwodna wojna hybrydowa zagraża miliardowi cywilów w państwach NATO
Konflikty zbrojne
Izraelski odwet na odwet? Co w USA wiedzą o ewentualnym ataku na Iran
Konflikty zbrojne
Torturowany Ukrainiec szuka sprawiedliwości w Argentynie. Pierwszy taki przypadek
Konflikty zbrojne
Biały Dom wyjaśnia dlaczego USA nie strącają dronów nad Ukrainą