Szefowa kosowskiej dyplomacji apeluje do UE, aby ta podjęła działania przeciw Belgradowi, np. zawieszając status Serbii jako kandydata do UE.
Nie tylko czołgi na granicy Serbii z Kosowem niepokoją Prisztinę
USA w piątek poinformowały, że monitorują sytuację w rejonie granicy Serbii i Kosowa, gdzie Serbowie zaczęli kierować jednostki wojskowe. NATO poinformowało o wysłaniu kolejnych żołnierzy wzmacniających siły pokojowe stacjonujące w Kosowie.
- Nigdy nie było takiej koncentracji wojsk w ostatnich latach - ocenia sytuację na granicy Serbii i Kosowa, Donika Gervalla-Schwarz.
Czytaj więcej
Po pierwszym od lat zbrojnym starciu Serbów i Kosowian Belgrad ogłosił jednodniową żałobę po poległych rodakach.
- Broń, którą tam mają, czołgi sprawiają, że mamy złe przeczucia, ponieważ nie wiemy jak zareaguje społeczność międzynarodowa - dodaje szefowa MSZ Kosowa.
Minister mówi też, że nie chodzi tylko o koncentrację wojsk na granicy z byłą serbską prowincją, której niepodległości, ogłoszonej w 2008 roku, Serbia nigdy nie uznała, ale także o retorykę Serbii i jej "metody działania" przypominające rosyjskie zachowanie przed inwazją przeciw Ukrainie.
- Tym ważniejsze jest podjęcie niezbędnych kroków - podkreśliła.
Nigdy nie było takiej koncentracji wojsk w ostatnich latach
Serbski prezydent, Aleksandar Vucić powiedział w ubiegłym tygodniu, że nie zamierza wydawać rozkazu wojskom, by przekroczyły granice Kosowa, bo - jak tłumaczył - eskalacja konfliktu zaszkodziłaby Belgradowi w jego staraniach o dołączenie do UE.
Kosowo chce działań UE wobec Serbii
Napięcie między Kosowem a Serbią jest wysokie od czasu starcia kosowskiej policji z uzbrojoną grupą Serbów sprzed 10 dni. Strona kosowska twierdzi, że starcie wybuchło przypadkowo, a uzbrojeni Serbowie chcieli wtargnąć znacznie głębiej w terytorium Kosowa.
Serbia oskarża Kosowo o to, że jego rząd nie wdraża wynegocjowanego przy udziale UE porozumienia o nadaniu autonomii Serbom, którzy zamieszkują północną część Kosowa. Serbowie z Kosowa nadal uważają się za obywateli Serbii, których stolicą jest Belgrad, nie Prisztina.
- Vucić tego nie zostawi tak jak jest, jeśli nie padną jasne wypowiedzi i nie zobaczy konsekwencji swoich działa - ostrzega Gervalla-Schwarz. Jej zdaniem UE powinna zawiesić wypłatę środków Serbii i zamrozić status Serbii jako kraju-kandydata do UE.