„Nie zostali rozbrojeni, powrócili do miejsc dyslokacji na (okupowanej) Ługańszczyźnie z całym swym arsenałem” – zauważył jeden z rosyjskich dziennikarzy Gieorgij Bowt.
Były wiceminister obrony, a obecnie deputowany parlamentu, gen. Andriej Kartapołow przyznaje, że władze nie podjęły decyzji o dalszym losie najemników. – Dać by im jakiegoś dowódcę, który byłby bardziej lojalny, ale którego oni by szanowali. No, ale to trudne zadanie – przyznał.
Czytaj więcej
Grupa Wagnera od 1 lipca przestanie istnieć - zapowiada Jewgienij Prigożyn w najnowszym nagraniu, opublikowanym w serwisie Telegram.
Kartapołow, jak większość rosyjskich generałów, uważa, że najemnicy Wagnera tworzą „jeden z najbardziej bojowych oddziałów”. Dlatego wojskowi nie chcieliby ich tracić i próbują zwalić całą winę na właściciela firmy Jewgienija Prigożyna.
– Winnego trzeba powiesić – wołał kolejny emerytowany generał Andriej Guruliew.
Na razie w samych oddziałach najemników trwa chaos. Według niepotwierdzonych informacji piloci najemnicy (Wagner posiada własne lotnictwo) zaczęli wypowiadać swe kontrakty, wściekli z powodu zabicia ich kolegów – pilotów, którzy opowiedzieli się po stronie Kremla. W sobotę w okolicach Woroneża atakowali oni kolumny puczystów podążające na Moskwę. Wagnerowcy zestrzelili do siedmiu helikopterów oraz samolot, zabijając ok. 20 lotników.
Czytaj więcej
Władimir Putin w poniedziałkowy wieczór zwrócił się do rodaków, wygłaszając przemówienie na temat tzw. buntu Jewgienija Prigożyna. Wystąpienie, zap...
Drugą grupę w obozach tworzą ci, którzy uczestniczyli w buncie, a teraz są wściekli na Prigożyna, który kazał im zawracać, nie decydując się na zaatakowanie Moskwy. – Nikogo nie obrażali, niczego nie niszczyli. Nikt nie ma do nich żadnych pretensji: ani mieszkańcy Rostowa, ani wojskowi (ze sztabu) Południowego Okręgu Wojskowego, ani policja – przekonywał Kartapołow. Według niego, gdyby masowo podpisali kontrakty z ministerstwem obrony (jako żołnierze zawodowi), mogliby pozostać w swoich jednostkach.
Jakby dla potwierdzenia w kilku miastach syberyjskich w poniedziałek otwarto punkty werbunkowe Wagnera, jakby nic się nie stało.
Ale w obozach najemników pozostają też ci – chyba jest ich większość – którzy w ogóle odmówili udziału w buncie i pozostali na miejscu. Tylko do nich skierowana była zaś kremlowska propozycja podpisania umów na żołnierzy zawodowych.
Czytaj więcej
Igor Girkin, były pułkownik FSB, były uczestnik walk w Donbasie, a obecnie wpływowy, związany ze środowiskiem ultranacjonalistów bloger wojskowy, z...
Na razie wszyscy, uzbrojeni i coraz bardziej sfrustrowani, pozostają w swych kwaterach. Nie wiadomo, co się stanie, jeśli armia zacznie egzekwować porozumienie z Prigożynem i zechce rozbroić tych, którzy nie podporządkują się ministerstwu.
Dotychczas bunt najemników nie wpłynął na sytuację na froncie. – Wagner wycofał się z pierwszej linii do początku czerwca – wyjaśnia amerykański ekspert Rob Lee. Odwrót z frontu zaczął się już w połowie maja, wraz z wygasaniem walk o Bachmut, obecnie wagnerowcy rozmieszczeni byli w obozach na zapleczu.
Od sobotniego wieczoru ukraińska armia podjęła jednak ataki w kilku miejscach frontu, odnosząc miejscowe sukcesy. Wyzwolono dziewiątą od początku miesiąca wioskę, a w okolicach Bachmutu znów odrzucono Rosjan w głąb ich pozycji.
Jednak nie widać jakichś oznak zamieszania po rosyjskiej stronie frontu. Ostrzał artyleryjski jest równie intensywny, jak był, a co noc ukraińskie miasta są atakowane rakietami.
Czytaj więcej
Ściągając lidera rosyjskich "psów wojny" na Białoruś Aleksandr Łukaszenko sprowadza do kraju zagrożenie większe niż taktyczna broń nuklearna.
– To wcale nie koniec historii, lecz jej początek – mówi o próbie puczu jeden z niezależnych rosyjskich publicystów-politologów Kiriłł Rogow, nieświadomie wtórując amerykańskiemu sekretarzowi stanu Antony’emu Blinkenowi.
– Wojskowe bunty, nawet nieudane, często w historii były zwiastunami, początkiem różnych procesów. Główne wydarzenia (rewolucje, pucze, wojny domowe) zaczynały się po nich, z pewnym opóźnieniem. To oczywiście nie jest stuprocentowo pewna zasada, takie scenariusze mają pewną znaczącą tradycję – uważa Rogow.
Na razie w Moskwie oczekują dymisji zarówno ministra obrony, jak i szefa sztabu generalnego, przeciw którym skierowany był bunt. Do miasta powoli wracają miliarderzy, ministrowie i politycy, którzy zdążyli w sobotę uciec, głównie do Turcji. Odbyło się nawet posiedzenie rządu, mimo że premier również uciekał przed najemnikami do Petersburga, a jego zastępcy właśnie do Turcji. Ale zdążyli już wrócić.
Sam przywódca buntu, Jewgienij Prigożyn, zniknął gdzieś w sobotę wieczorem i nie wiadomo, co się z nim dzieje i gdzie jest. Jeśli osiądzie na Białorusi – jak przewiduje jego porozumienie z Kremlem – to możliwe, że najemnicy zaczną ściągać do niego, wywołując gniewną reakcję władz w Mińsku.
Czytaj więcej
Według brytyjskich źródeł bezpieczeństwa, rosyjskie służby wywiadowcze groziły rodzinom przywódców Grupy Wagnera, zanim Jewgienij Prigożyn odwołał...
– Jeśli on spróbuje się ulokować na Białorusi, to przecież zupełnie niedaleko (od Moskwy) – niepokoi się również Bowt.
Możliwe, że z tego powodu, oraz nieskrywanych już ambicji, były szef CIA gen. David Petreus przestrzegał Prigożyna, by ten „trzymał się z dala od dużych okien w mieszkaniach”. W ciągu ostatniego półtora roku kilku wysokiej rangi menedżerów dużych rosyjskich firm powypadało z takich okien. Oficjalnie popełnili samobójstwa.
Wszyscy w dodatku wiedzą, że prezydent Władimir Putin jest mściwym człowiekiem, nie wybacza. Ale eksperci są zazwyczaj zdania, że jego zemsta nie będzie natychmiastowa. Prigożyna spotka jakieś nieszczęście, ale dopiero po pewnym czasie.