AP pisze o "zaskakującej reakcji" Polski na ofertę Berlina ws. patriotów.
"Niemiecka minister obrony, Christine Lambrecht podkreśliła, że użycie systemów obronnych NATO poza terytorium Sojuszu wymagałoby zgody wszystkich państw członkowskich" - czytamy w AP. Agencja dodaje, że Lambrecht mówiła, iż "jest ważne dla Niemiec, aby Polska mogła liczyć na to, że sojusznicy stają przy sobie, nawet w trudnych czasach, zwłaszcza przez wzgląd na położenie Polski".
"W Polsce krytycy populistycznej partii rządzącej oskarżają ją o poświęcanie bezpieczeństwa państwa w obliczu wojny w sąsiedniej Ukrainie dla wewnętrznej politycznej walki, w której wykorzystywany są antyniemieckie nastroje, co ma dać zysk w krótkiej perspektywie" - czytamy w depeszy AP.
Agencja cytuje komentarz Michała Szułdrzyńskiego, zastępcy redaktora naczelnego "Rzeczpospolitej", który pisze, że propozycja Polski podważa jej wiarygodność i godzi w bezpieczeństwo naszego kraju. "Dla Niemiec jest to jasny sygnał, że nie chcemy ich pomocy (...)" - pisze Szułdrzyński.
Czytaj więcej
Niemieckie patrioty chroniące Polskę przed rosyjskimi rakietami nie pasowały do narracji PiS o Berlinie, który jest głównym sojusznikiem Rosji Putina.
AP odnotowuje też, że decyzja ws. patriotów z Niemiec nie była konsultowana z prezydentem kraju, Andrzejem Dudą, który jest zwierzchnikiem sił zbrojnych.
"Duda uważa, że jeśli Niemcy mieliby udostępnić rakiety, niezależnie od tego, gdzie byłyby umieszczone, powinny one przede wszystkim bronić terytorium Polski i Polaków" - cytuje AP wypowiedź szefa kancelarii prezydenta Dudy, Pawła Szrota.
Kaczyński obwinia Niemcy o wspieranie wysiłków UE w zakresie obrony praworządności w Polsce i wycofania zmian w sądownictwie
AP pisze też, że "rządząca Polską populistyczna partia, którą czekają przyszłej jesieni wybory, a której popularności szkodzi 18-procentowa inflacja, zaostrza antyniemiecki przekaz". "Przywódca partii, Jarosław Kaczyński, próbuje także łączyć krajowych przeciwników, zwłaszcza Donalda Tuska, byłego przewodniczącego UE, z Niemcami mówiąc w niedzielę, że jeśli partia Tuska wygra w przyszłym roku, Polska znajdzie się 'pod niemieckim butem'".
AP pisze, że stanowisko Polski ws. patriotów zmieniło się po wywiadzie Kaczyńskiego dla PAP. Prezes PiS mówił w nim, że oferta jest "interesująca", ale "byłoby najlepiej dla bezpieczeństwa Polski, gdyby Niemcy przekazały ten sprzęt Ukraińcom".
"Od tego czasu Błaszczak i premier Mateusz Morawiecki powtarzali stanowisko Kaczyńskiego" - zauważa AP.
Agencja pisze, że antyniemiecka retoryka "od dawna jest polityczną strategią pozyskiwania głosów w Polsce". "Starsi Polacy nadal noszą w sobie traumę okrucieństw, których dopuścili się Niemcy w czasie II wojny światowej. W związku z nadchodzącą kampanią wyborczą Polska domaga się 1,3 ln dolarów reparacji wojennych od Niemiec" - pisze agencja.
"Kaczyński obwinia także Niemcy o wspieranie wysiłków UE w zakresie obrony praworządności w Polsce i wycofania zmian w sądownictwie, poprzez wstrzymanie funduszy (unijnych - red.)" - czytamy w depeszy AP.