Czytaj więcej
24 lutego Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę. Według ukraińskiego wywiadu 75 proc. Rosjan popiera wojnę swojego kraju z Ukrainą.
W swojej depeszy agencja powoływała się na "wysokiego urzędnika amerykańskiego wywiadu", który miał przekazać, że "rosyjskie rakiety wleciały na teren członka NATO - Polski, zabijając dwie osoby".
Informacja ta była cytowana na całym świecie, a dzień po publikacji zastąpiono ją komentarzem od redakcji, w którym przyznano, że pojedyncze źródło się myliło i że "kolejne raporty wskazują, że pociski były rosyjskiej produkcji i najprawdopodobniej zostały wystrzelone przez Ukrainę w ramach obrony przed rosyjskim atakiem".
Czytaj więcej
- Doceniam ten gest. Otrzymujemy wsparcie w zakresie, w którym jest nam ono potrzebne. To ważny gest sojuszniczy. Bardzo go doceniam - mówi o przek...
W poniedziałek AP zwolniła Jamesa LaPortę, reportera śledczego odpowiedzialnego za tę historię.
Artykuł, który był pierwotnie napisany wspólnie z Johnem Leicesterem (który nadal pracuje w AP), przypisywał informacje jednemu "starszemu urzędnikowi wywiadu USA", pomimo zasady AP, że "rutynowo szuka i wymaga więcej niż jednego źródła, gdy źródła są anonimowe".
"Rygorystyczne standardy redakcyjne i praktyki The Associated Press są kluczowe dla misji AP jako niezależnej organizacji informacyjnej. Aby zapewnić, że nasze raporty są dokładne, uczciwe i oparte na faktach, przestrzegamy i egzekwujemy te standardy, w tym także z korzystania z anonimowych źródeł" - przekazał rzecznik AP.