Po aktach sabotażu na Nord Stream gazociąg ten nie zostanie już uruchomiony?

Przede wszystkim należy sądzić, że jest to dzieło Rosji. Prawdziwym celem nie były oba podwodne gazociągi. Chodziło o wysłanie sygnału, że wszystkie tego rodzaju instalacje mogą być celem takich akcji. W tym nowy gazociąg transportujący gaz do Polski. Europa nie powinna się więc czuć bezpiecznie, nawet gdy rosyjski gaz nie będzie już potrzebny. Nie tylko Niemcy poszukują usilnie nowych źródeł zaopatrzenia i wszystko zmierza ku temu, że uszkodzone gazociągi nie będą już w ogóle potrzebne.

Czy ataki na Bałtyku świadczą o gotowości Rosji do podjęcia działań zbrojnych przeciwko państwom tego regionu?

Są też ostrzeżeniem dla wstępujących do NATO Szwecji i Finlandii, gdy Bałtyk staje się de facto morzem wewnętrznym Sojuszu. Osłabia to geostrategiczną pozycję Rosji, usiłuje więc ona zastraszyć społeczeństwa państw nadbrzeżnych. Wprawdzie kraje bałtyckie, Polska czy nowi członkowie NATO wykształcili pewną odporność na groźby Rosji, ale w Niemczech nie jest to takie oczywiste.

Czytaj więcej

NATO: Będzie reakcja na każdy atak na infrastrukturę krytyczną

Niemcy mogą dać się zastraszyć?

Słychać już obawy, czy rozwój sytuacji nie zmierza w kierunku trzeciej wojny światowej. Angela Merkel uczestnicząc w inauguracji fundacji Helmuta Kohla nie pozostawiła cienia wątpliwości, że Putina należy traktować jak najbardziej serio. Jego gróźb nie można przyjmować jako blef, co nie jest oznaką słabości czy ustępstw, ale dowodem politycznej mądrości. Słowa te w ustach byłej kanclerz są symptomatyczne. Oznaczają, że Putin jest gotów do użycia taktycznej broni jądrowej. Uprawnione są więc spekulacje, gdzie i kiedy...

Jak wpłynie to na pomoc udzielaną przez Niemcy Ukrainie?

Nie sądzę, że coś się zmieni. Jest nadal pewna wstrzemięźliwość w dostawie ciężkiego sprzętu wojskowego zgodnie z argumentacją, że Niemcy nie mogą działać samodzielnie w oderwaniu od sojuszników, oraz że trzeba unikać sytuacji, w której Putin poczuje się zagoniony do narożnika. Trudno zresztą zrozumieć, dlaczego nie ma problemów z dostawą haubic do Ukrainy, a pojawia się opór w dostarczeniu czołgów Leopard. Być może chodzi tu wyłącznie o manewr mający na celu uspokojenie opinii publicznej.

Czy po przyłączeniu do Rosji ukraińskich obwodów, na których przeprowadzono tzw. referenda, armia Putina zaprzestanie działań ofensywnych i zajmie się obroną terytorium uznawanego już za własne?

Propagandowo rzecz ujmując, Kreml może po referendum ogłosić zwycięstwo, ale nie da się ukryć, że będzie ono dramatycznie sprzeczne z celami, jakie głosił. Referenda nie wpłyną na przebieg działań wojennych i plany ukraińskiej armii dążącej do odzyskania okupowanych terenów. Tym bardziej, że Kreml nie reagował na ukraińskie ataki na wcielonym do Rosji Krymie ani w Biełgorodzie przy granicy z Ukrainą. To daje do myślenia.