Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
W środę w Buczy pochowano kilkadziesiąt zakatowanych przez Rosjan mieszkańców, których nie udało się zidentyfikować
Deputowani rządzącej Jednej Rosji od marca ponad 100 razy odwiedzali okupowane ukraińskie terytoria. Mimo trwających wakacji roi się tam też od rosyjskich parlamentarzystów z Komunistycznej Partii Rosji, Liberalno-Demokratycznej Partii oraz Sprawiedliwej Rosji – Za Prawdę. – Trwa wyścig wszystkich frakcji o to, kto jest większym patriotą – pisze rosyjski dziennik „Kommiersant” i zdradza, że deputowani Dumy jeżdżą tam nie tylko po to, by ustawić się do zdjęcia i zademonstrować lojalność wobec polityki Putina. Z doniesień tych wynika, że rządząca Jedna Rosja tworzy już w okupowanych Doniecku i Ługańsku swoje partyjne oddziały i rozdaje tam legitymacje. To samo robią też inne partie. Mimo że rosyjskie prawo zabrania tworzenia partyjnych oddziałów poza granicami kraju. Z kolei cytowany przez „Kommiersant” rzecznik partii komunistów i deputowany Dumy Aleksander Juszczenko raportuje, że Donieck i Ługańsk odwiedziło już około 70 proc. członków frakcji (ma 57 z 450 miejsc w Dumie). Zdradza też, że parlamentarzyści z jego partii pomagają w przygotowaniu referendów „o przyłączeniu do Rosji”. Oficjalnie zaś rosyjskie partie nie ujawniają szczegółów swojej działalności na okupowanych ukraińskich terytoriach. Czekają na referenda, nie tylko w Doniecku i Ługańsku, ale też w okupowanych częściowo obwodach zaporoskim i chersońskim. Czasu jest już niewiele, gdyż początkowo planowano przeprowadzić pseudoplebiscyty 11 września, podczas wyborów uzupełniających do parlamentu i samorządów w Rosji.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: