Mer Mariupola, Wadim Bojczenko podkreśla, że co najmniej 40 tys. mieszkańców oblężonego od 2 marca Mariupola, zostało jak dotąd zmuszonych do wyjazdu z miasta na terytorium Rosji i Donieckiej Republiki Ludowej - samozwańczej republiki istniejącej w Donbasie, która jest rosyjskim sojusznikiem (Rosja uznała niepodległość Republiki w przededniu inwazji na Ukrainę).
Bojczenko zapowiedział, że władze miasta stworzą jednolitą bazę nielegalnie deportowanych z miasta mieszkańców, aby upewnić się, że każdy mieszkaniec Mariupola wróci na Ukrainę.
Czytaj więcej
Według wstępnych szacunków w Mariupolu zginęło w ciągu miesiąca oblężenia 5 tys. osób, w tym 210 dzieci - powiedział mer Wadym Bojczenko.
- Szacujemy, że okupanci siłowo deportowali co najmniej 40 tys. mieszkańców Mariupola. Naszym celem jest stworzenie skutecznego mechanizmu powrotu tych osób na Ukrainę. To ciężka praca, którą realizujemy w koordynacji z Pawłem Kyryłenko, stojącym na czele donieckiej administracji wojskowej - powiedział mer Mariupola cytowany przez radę miejską na jej kanale w serwisie Telegram.
Jak pisze Interfax Ukraina uzbrojeni mężczyźni weszli do szpitala miejskiego i oświadczyli, że lekarze i pacjenci muszą opuścić budynek i wsiąść do pojazdów podstawionych przez siły okupacyjne.
Wcześniej dochodziło do potwierdzonych przypadków, że osoby były zsyłane do depresyjnych części Rosji (chociaż nie ma żadnych innych)
"Wyczerpani i przerażeni ludzie zostali zmuszeni do wykonywania rozkazów rosyjskich terrorystów. Nie wiadomo co stało się z tymi ludźmi. Wcześniej dochodziło do potwierdzonych przypadków, że osoby były zsyłane do depresyjnych części Rosji (chociaż nie ma żadnych innych)" - czytamy we wpisie rady miejskiej Mariupola.