Gdy pięć lat temu przyznano nam wspólną organizację imprezy, prócz sportowych emocji i inwestycji infrastrukturalnych miała ona przynieść duże osiągnięcia cywilizacyjne. Miała też politycznie zbliżyć nasze kraje, planowano, że Polska stanie się promotorem Ukrainy w Europie.
Dziś widzimy, że był to cel zbyt ambitny. Choć Polska nie zmieniła swego proukraińskiego podejścia, nasi wschodni sąsiedzi robią ostatnio wiele, by te szanse pogrzebać. A skazanie byłej premier Julii Tymoszenko zagraża także powodzeniu mistrzostw Europy.