To beznadziejny ?i żałosny protekcjonalizm, z jakim odnosi się do Ukrainy i Ukraińców część polskich elit, rzekomo sympatyzujących z nowymi władzami, ale w gruncie rzeczy pełnych poczucia wyższości i uprzedzeń.
Kapitalnym przykładem takich postaw był zeszłotygodniowy program „Goście Daniela Passenta" w TOK FM (25 marca), w którym z dzióbków pili sobie w tym właśnie tonie sam prowadzący i zaproszona przez niego prof. Agnieszka Rothert z Uniwersytetu Warszawskiego. Trudno mi się wypowiadać o dorobku i klasie naukowej pani Rothert, ale jej słowami, o Ukrainie jako o „czarnej dziurze" za polską granicą, w której „nie wiadomo kto rządzi", a „WSZYSCY (!) politycy są skorumpowani", poczułem się zwyczajnie obrażony. Chciałoby się zapytać panią Rothert, kiedy ostatnio była w Kijowie, kogo z aktualnie rządzących zna osobiście i jakim prawem (jakieś badania?) twierdzi, że wszyscy w kręgu władzy są tam skorumpowani.