W polityce już tak pięknie i zgodnie z zasadami Niemcy nie pogrywają, niestety (choć skuteczności nie sposób im odmówić). Dostrzec to można było na stadionie w Rio de Janeiro. Kanclerz Angela Merkel intymne chwile oczekiwania na futbolowy triumf Niemiec dzieliła z Władimirem Putinem, prezydentem państwa, które w ostatnich miesiącach zdołało naruszyć integralność terytorialną sąsiada, wywołać wojnę i nadal ją podsycać, wysyłając broń i najemników. Czyli jak na Europę okazał się największym agresorem od dwóch dekad.