Trzeba będzie poczekać do końca poniedziałkowej wizyty Emmanuela Macrona w Gdańsku, aby przekonać się, czy prezydent wypełnił wszystkie punkty programu. Ostatni raz, kiedy odwiedził nasz kraj w grudniu 2024 r. zrezygnował z odwiedzenia Muzeum Powstania Warszawskiego, choć wtedy w Paryżu się nie paliło. 

Teraz na końcu kilkugodzinnego pobytu w stolicy Pomorza jest spotkanie z Lechem Wałęsą w Centrum Solidarności. Rafał Trzaskowski zgodził się, aby tego dnia Pałac Kultury został oświetlony w kolorach Francji. Na symetryczny gest – wieżę Eiffla w barwach biało-czerwonych – Francuzi się nie zdobyli: trzeba będzie się zadowolić budynkiem francuskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Quai d’Orsay. 

Czytaj więcej

Traktat z Nancy. Francja obiecuje nas obronić

Do Polski przyjeżdża prezydent z ledwo 23-procentowym poparciem w sondażach i bez większości w parlamencie, któremu pozostał rok w Pałacu Elizejskim. Na scenie krajowej wiele zdziałać nie może, więc koncentruje swój czas na sprawach zagranicznych. 

Mimo wszystko zbliżenie francusko-polskie może mieć teraz głębszy sens. Francja, która tak naprawdę nigdy nie zaakceptowała poszerzenia Unii Europejskiej, bo widziała w nim wzmocnienie niemieckiej strefy wpływów i liczyła, że, jak za czasów de Gaulle’a, może bezpośrednio prowadzić interesy z Rosją, wreszcie przekonała się, że Unii już nie zmieni, a Putin nie zna słowa kompromis. Z kolei Polska po latach zafascynowania Ameryką uznała, że na Donalda Trumpa liczyć nie można, a przynajmniej trzeba mieć plan B.

Emmanuel Macron w Gdańsku. Francja obawia się rosnącej potęgi Niemiec

Tym planem jest forsowana od początku prezydentury Macrona w 2017 r. idea „europejskiej suwerenności”. Unia, która dziś właściwie w pojedynkę wspiera Ukrainę, poszła na tym szlaku daleko. Kolejnym krokiem na tej drodze, który Donald Tusk ma omawiać z francuskim prezydentem, być może będzie umieszczenie w naszym kraju francuskich myśliwców zdolnych czy wręcz wyposażonych w broń atomową. 

Innym aspektem większego dystansu Warszawy wobec Waszyngtonu jest realna szansa na przyznanie francuskiemu EDF kontraktu na budowę drugiej elektrowni jądrowej w naszym kraju. Kontrakt na pierwszą Amerykanie uzyskali niejako z automatu. Mimo wszystko Francuzi musieli się obejść smakiem, gdy to Szwedzi uzyskali kontrakt na okręty podwodne dla polskiej marynarki wojennej. 

Czytaj więcej

Francja w szpagacie między socjalem a globalizacją

W tle tego zbliżenia są też Niemcy. A dokładniej ostrożność czy może nawet obawa we Francji przed wschodnim sąsiadem. Do tej pory Francuzi po części kompensowali różnice w potencjale gospodarczym między oboma krajami siłami zbrojnymi, które były niepomiernie większe od niemieckich. Teraz Bundeswehra ma stać się najsilniejszą konwencjonalną siłą zbrojną Europy. Republika Federalna, inaczej niż Francja, nie jest zadłużona po uszy i może się na taki wysiłek zdobyć. W takim układzie, można usłyszeć w Paryżu, nie zaszkodzi mieć w Polsce sojusznika, który nieco zrównoważy relacje z Berlinem Tym bardziej, że Francuzi niespodziewanie odkryli, iż nie chodzi już o ubogi "kraj Europy Wschodniej”, ale wschodzącą potęgę gospodarczą i wojskową, która za chwilę przegoni Francję w wielkości obrotów handlowych z Niemcami. Symbolicznym znakiem tego nowego miejsca Polski we francuskiej polityce ma być budowa kopii imponującego konnego pomnika księcia Józefa Poniatowskiego sprzed warszawskiego Pałacu Prezydenckiego. Monument marszałka Napoleona miałby stanąć pośrodku Alei Breteuil, która wychodzi na Kościół Ludwika, w którym spoczywają prochy Cesarza. W zamian w pobliżu Placu Piłsudskiego stanie pomnik Ferdinanda Focha – marszałka Francji, Polski i Wielkiej Brytanii.

Czytaj więcej

Emmanuel Macron odpowiada na pytania „Rzeczpospolitej” po podpisaniu traktatu w Nancy. „Inny etap niż w 1939 roku”

Jeśli skrajna prawica przejmie Pałac Elizejski, Francja wróci do bliskich relacji z Rosją

Te pomniki zapewne przetrwają długo, ale jak długo przetrwa polsko-francuskie zbliżenie? Źródła dyplomatyczne w Paryżu przyznają, że relacje między oboma krajami poprawiły się wraz z odsunięciem PiS-u od władzy jesienią 2023 r. Także teraz partnerem Macrona jest wyłącznie Tusk: nie dojdzie do spotkania z Karolem Nawrockim, który przecież też pochodzi z Trójmiasta. Z drugiej strony partia Jarosława Kaczyńskiego jednogłośnie poparła podpisany rok temu Traktat z Nancy otwierający nowy rozdział relacji między oboma krajami, a prezydent szybko go podpisał. Może więc nawet w razie powrotu do władzy w 2027 r. nacjonalistycznych populistów nie powróci zima w relacjach z Francuzami, jak to się stało wraz z odwołaniem przez PiS kontraktów na zakup francuskich helikopterów Caracal w 2016 r.

Gorzej będzie, jeśli równo za rok Pałac Elizejski zdobędzie kandydat skrajnej prawicy. Wtedy dla Francuzów Moskwa znów stanie się główną stolicą na wschód od Niemiec.