Trudno dziś znaleźć we Francji zwolenników Emmanuela Macrona. Jeśli wierzyć sondażowi instytutu Odoxa, ufa mu już tylko 23 proc. rodaków, podczas gdy 76 proc. ocenia go krytycznie. Trudno się dziwić: bezrobocie znów szybko rośnie, kraj jest zadłużony po uszy, a gospodarka balansuje na skraju recesji. Powszechne jest poczucie utraty kontroli nad imigracją i braku bezpieczeństwa.
A jednak dla coraz dłuższej listy polityków Macron po cichu jest wzorem. Tak jak on w 2017 r., chcieliby w ciągu kilkunastu miesięcy przekształcić się z nieraz słabo rozpoznawalnego działacza w prezydenta republiki.