Zapowiedź w tym tygodniu przejścia byłego szefa węgierskiej dyplomacji Pétera Szijjártó do chińskiego koncernu motoryzacyjnego BYD pozbawiła działaczy Fideszu resztek nadziei na lepszą przyszłość.
– Szijjártó był szykowany na następcę Orbána, uważano go za drugą najważniejszą postać ugrupowania. Jeśli złożył mandat deputowanego i przeszedł do prywatnego biznesu, to dla wszystkich jest jasne, że Fidesz jest w głębokim kryzysie, nie wie, dokąd zmierza – mówi „Rzeczpospolitej” Marton Gergely, redaktor naczelny HVG, największego tygodnika opinii w kraju i być może ostatniego, który za poprzedniej władzy zdołał utrzymać niezależność.