Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego najbliżsi współpracownicy Viktora Orbána masowo porzucają politykę i co to oznacza dla przyszłości Fideszu.
  • W jaki sposób nowy rząd demontuje system oligarchiczny i uderza w finansowe zaplecze dawnego obozu władzy.
  • Jakie są kluczowe przyczyny gwałtownego spadku poparcia dla Fideszu po latach dominacji na scenie politycznej.
  • Jaką rolę w obecnym kryzysie partii Orbána odgrywają odblokowane fundusze unijne i nowa polityka gospodarcza kraju.

Zapowiedź w tym tygodniu przejścia byłego szefa węgierskiej dyplomacji Pétera Szijjártó do chińskiego koncernu motoryzacyjnego BYD pozbawiła działaczy Fideszu resztek nadziei na lepszą przyszłość.

– Szijjártó był szykowany na następcę Orbána, uważano go za drugą najważniejszą postać ugrupowania. Jeśli złożył mandat deputowanego i przeszedł do prywatnego biznesu, to dla wszystkich jest jasne, że Fidesz jest w głębokim kryzysie, nie wie, dokąd zmierza – mówi „Rzeczpospolitej” Marton Gergely, redaktor naczelny HVG, największego tygodnika opinii w kraju i być może ostatniego, który za poprzedniej władzy zdołał utrzymać niezależność.

Czytaj więcej

Były szef MSZ Węgier w rządzie Viktora Orbána zatrudniony przez koncern z Chin

W połowie czerwca mandat złożył szef klubu parlamentarnego Fideszu i jeden z najbliższych sojuszników Orbána Gergely Gulyás. Oficjalnie na znak protestu przeciwko szykowanej wówczas ustawie, która ogranicza do 12 lat okres, w którym można pełnić funkcję deputowanego. Z tego powodu i tak nie mógłby brać udziału w wyborach w 2030 r.

Posłowie Fideszu boją się ciętych uwag Magyara

Z kolei były minister budownictwa János Lázár, który w trakcie kampanii wyborczej oświadczył, że mniejszość romska (do tej pory wierny elektorat Fideszu) jest zdolna tylko do tego, aby „sprzątać toalety w pociągach”, zapowiedział, że będzie zasiadał w parlamencie tylko przez rok. 

To zresztą i tak tylko teoretyczna deklaracja. Lázár, podobnie zresztą jak Szijjártó, od przegranych wyborów 12 kwietnia właściwie nie pojawiali się we wspaniałym budynku węgierskiego parlamentu. Unikają też wypowiadania się w mediach czy nawet umieszczania komentarzy o charakterze politycznym w mediach społecznościowych. Tak zresztą robi większość ich partyjnych kolegów: ławy parlamentarne Fideszu pozostają stale puste.

Czytaj więcej

Nowe decyzje na Węgrzech. Magyar chce obniżyć wiek wyborczy i reformuje armię

– Posłowie Fideszu nie chcą być obiektem ciętych uwag premiera Pétera Magyara. Wolą też się zbytnio nie wychylać w chwili, gdy powołana właśnie nowa, niezależna instytucja ds. walki z korupcją zaczyna swoją działalność – tłumaczy „Rzeczpospolitej” Dániel Mikecz, ekspert budapesztańskiego instytutu Republikon.

W podobny sposób z pola widzenia zniknęli zresztą też bliscy Orbánowi oligarchowie, na czele z najbogatszym z nich, Lőrincem Mészárosem. Nowy rząd zapowiedział, że odbierze mu koncesje na opłaty za użytkowanie węgierskich autostrad: jeden z najbardziej widocznych objawów systemu korupcyjnego zbudowanego przez Fidesz. Ale to może być początek rozbicia całego imperium opierającego się na powiązaniach z władzami. I uderzenie w samo serce interesów poprzedniej władzy.

– Mészáros był tylko marionetką Orbána. Na każde jego zawołanie przekazałby mu dowolną część swojego majątku – mówi „Rzeczpospolitej” Martin Jozsef Peter, dyrektor biura Transparency International w Budapeszcie. 

Foto: PAP

Przed uchwaleniem ustawy, która przerwała kadencję lojalnego wobec Viktora Orbána prezydenta Tamása Sulyoka, Fidesz zwołał jedyną jak do tej pory znaczącą manifestację protestu. Jednak nie pojawił się na niej żaden ze znaczących przywódców ugrupowania. A Sulyok, mimo wątpliwości nawet zachodnich organizacji pozarządowych, został zmuszony do ustępstwa. 

Nie wiadomo, czy Orbán ostatecznie trafi do więzienia

Najbardziej szokująca jest postawa samego Orbána. Mimo pogłębiającego się kryzysu w jego ugrupowaniu, uznał on, że ważniejsze jest śledzenie mistrzostw świata w piłce nożnej. Z tego powodu od kilku tygodni przebywa on w Stanach Zjednoczonych. We wtorek, po niedzielnym meczu finałowym Hiszpania–Argentyna w Nowym Jorku, ma co prawda wrócić do kraju, aby przeprowadzić wybór nowego przewodniczącego klubu parlamentarnego Fideszu. Ale były premier zapowiedział, że i on po roku złoży mandat. Oficjalnie po to, aby „dać szansę młodym działaczom”.

– Nie wiadomo, czy Orbán ostatecznie trafi do więzienia z powodu afer korupcyjnych. Może mieć jednak takie obawy – uważa Dániel Mikecz.

Viktor Orbán już stracił władzę. Było to w 2006 r., kiedy wybory wygrali socjaliści. Ponownie został jednak premierem w 2010 r. I tę funkcję pełnił nieprzerwanie do 2026 r.  – To była jednak zupełnie inna sytuacja. Fidesz nawet w opozycji pozostawał poważną siłą, z mniej więcej taką samą liczbą wyborców co lewica. Dziś jest zupełnie inaczej – zwraca uwagę Mikecz. 

Foto: PAP

I faktycznie, sondaże poparcia dla partii politycznych są dla ugrupowania Orbána tragiczne. Jeszcze wiosną tego roku od rządzącej obecnie TISZ-y Pétera Magyara Fidesz dzieliło kilka punktów procentowych. Ale teraz to ugrupowanie zbiera ledwie 25 proc. poparcia wobec 65-70 proc. dla drużyny Magyara. Dzieli je więc przepaść.

Jednym z powodów jest skala korupcji za rządów Viktora Orbána, jaką udało się ujawnić nowej władzy. Innym poprawa sytuacji gospodarczej kraju. Nie tylko inflacja spadła, ale Bruksela uwolniła przeszło 16 mld euro Funduszu Odbudowy. Środki te w znacznym stopniu mają zostać przeznaczone na modernizację i rozbudowę znajdującej się w fatalnym stanie sieci dróg i autostrad, a także linii kolejowej. W ten sposób powstałoby koło zamachowe dla rozwoju ekonomicznego kraju.

Zasadniczym powodem kłopotów Fideszu wydaje się być jednak odcięcie od środków publicznych. Bez tego partia nie jest w stanie lansować swojego przekazu. Nie tylko z telewizji zniknęły nienawistne wobec Ukrainy, Brukseli czy opozycji programy, ale na ulicach próżno szukać plakatów sygnowanych przez klikę Orbána. Były premier przestał też być atrakcyjnym przywódcą dla milionów Węgrów z chwilą, gdy nie może uruchamiać subwencji socjalnych dla swojej wyborczej klienteli. 

Czytaj więcej

Rozłam w Fideszu. Politycy Orbana planują nowe ugrupowanie

Okoliczności dymisji Pétera Szijjártó jeszcze bardziej pogłębiają te kłopoty Fideszu. A to dlatego, że jako szef węgierskiej dyplomacji uruchomił ogromne subwencje państwowe, by ściągnąć do Segedyna pierwszą w Europie fabrykę chińskiego motoryzacyjnego BYD, a później dyrekcję na Unię Europejską firmy w Budapeszcie. Walczył także z wprowadzeniem przez Brukselę ceł mających chronić unijne firmy motoryzacyjne przed nieuczciwą chińską konkurencją. Teraz okazuje się, że Szijjártó szykował dla siebie wygodną posadę na wypadek utraty władzy. Zdradzał interesy Węgier i Unii nie tylko w kontaktach z Moskwą, ale i z Pekinem. Magyar zapowiedział, że uruchomi w tej sprawie śledztwo.