„Niech pokój będzie z wami” – usłyszał świat 8 maja 2025 r. z logii Bazyliki św. Piotra w Rzymie od nowo wybranego papieża Leona XIV. Ojciec Święty mówił dalej, że chce iść drogą poszukiwania pokoju i sprawiedliwości. W ciągu 11 miesięcy pontyfikatu wielokrotnie nawoływał do pokoju, a w minioną sobotę, 11 kwietnia zorganizował czuwanie w intencji pokoju. „Dość bałwochwalstwa samego siebie i pieniądza! Dość epatowania siłą! Dość wojny! Prawdziwa siła objawia się w służbie życiu” – wołał papież i apelował do polityków: „Zasiądźcie przy stołach dialogu i mediacji, nie przy stołach, przy których planuje się zbrojenia i podejmuje decyzje o śmierci!”.

Czy gdyby nie Donald Trump, Leon XIV nie byłby dziś papieżem?

Rozsierdził tym Donalda Trumpa. Amerykański prezydent stwierdził, że nie chce papieża, „który krytykuje prezydenta Stanów Zjednoczonych”, który na dodatek jest „słaby w polityce zagranicznej”, a tak w ogóle powinien być mu wdzięczny, bo gdyby nie to, że on jest prezydentem USA, to Leona XIV nigdy by w Watykanie nie było. I zaraz po tym wrzucił w mediach społecznościowych grafikę przedstawiającą siebie jako Mesjasza, który zbawi świat.

Czytaj więcej

Papież Leon XIV odpowiada Donaldowi Trumpowi. „Niezrozumienie przesłania Ewangelii”

Oczywiście wiele osób się oburzyło – może nie tyle na to, że Trump krytykuje papieża, ile na sposób, w jaki to robi. Nigdy dotąd żaden polityk nie posunął się w swojej krytyce aż tak daleko. Wielu się z papieżami nie zgadzało, ale słów o ich nieudolności nikt publicznie nie wypowiadał.

Można uznać, że papież poszedł za wskazówką wyrażoną w Księdze Przysłów: „Nie odpowiadaj niemądremu jego głupotą, abyś się nie stał do niego podobny” (Prz 26, 4).

Sam papież podszedł do sytuacji racjonalnie: „Nie chcę wdawać się z nim w dyskusję” – oświadczył Leon XIV i zapowiedział, że w dalszym ciągu będzie „głośno sprzeciwiać się wojnie, dążąc do promowania pokoju, dialogu i wielostronnych relacji między państwami w celu poszukiwania sprawiedliwych rozwiązań problemów”. Można uznać, że papież poszedł za wskazówką wyrażoną w Księdze Przysłów: „Nie odpowiadaj niemądremu jego głupotą, abyś się nie stał do niego podobny” (Prz 26, 4). W starszych tłumaczeniach nieco dosadniej: „Nie odpowiadaj głupiemu według jego głupoty”.

Czytaj więcej

Donald Trump atakuje Leona XIV. „Nie chcę papieża, który krytykuje prezydenta USA”

Donald Trump dostał przyzwolenie na przesuwanie granic

Politykę kiedyś uprawiano raczej w zaciszach gabinetów. Dziś „robi się” ją w mediach społecznościowych. Znamy to doskonale z rodzimego podwórka. Im dosadniejszy wpis, tym lepiej. Kolejne riposty nie są dysputą merytoryczną, ale przesuwaniem granic, sondowaniem, na jak wiele można sobie jeszcze pozwolić. W gruncie rzeczy nie ma już miejsca na debatę ad meritum – w jej miejsce wchodzą argumenty ad personam. W tej dziedzinie Donald Trump jest arcymistrzem. Problemem jest nawet nie to, że uważa się za najmądrzejszego człowieka na świecie, ale to, że ma na takowe działanie przyzwolenie. Żaden światowy przywódca przecież otwarcie nie powie: „Donaldzie, przesadzasz”. Gdyby tylko to zrobił, to jutro jego kraj zostanie objęty amerykańskimi sankcjami, cłami i Bóg jeden (raczej winienem napisać: Trump) wie, czym jeszcze…

W istocie bowiem Donald Trump ustawia się w roli Boga. A to staje się niebezpieczne. Nie ma się zatem co dziwić, gdy Leon XIV woła: „Dość bałwochwalstwa samego siebie!”.