Reklama

Michał Szułdrzyński: Port Haller – wielki projekt PiS czy próba patriotycznego szantażu?

Po wizerunkowej klęsce, jaką była afera z CPK, PiS poszukuje inwestycyjnego rewanżu. Nowy projekt, Port Haller, ma odpowiedzieć na rosnące aspiracje Polaków. A zarazem rozpocząć grę w „kto najbardziej kocha Polskę”.

Publikacja: 15.01.2026 18:48

Michał Szułdrzyński: Port Haller – wielki projekt PiS czy próba patriotycznego szantażu?

Foto: PAP/Rafał Guz

– Interes? Ile można stracić?

– Co się pytasz, ile można stracić, ty się natychmiast zapytujesz, ile można zarobić!

– Tyle się zarobi, to się zarobi, ja się pytam, ile trzeba mieć, żeby ryzykować w razie, jak się straci...

Słynna fraza ze szmoncesu „Sęk” napisanego przez Konrada Toma sama przyszła mi do głowy, gdy dowiedziałem się o pomyśle PiS na nową, wielką inwestycję, czyli Port Haller.

Reklama
Reklama

Dlaczego PiS musiał znaleźć nowy pomysł po wizerunkowej klęsce, jaką była afera z działką pod CPK?

Po tym, jak przywiązanie polityków prawicy do wielkich inwestycji okazało się nie do końca bezinteresowne – co ujawniła afera z działką pod CPK – partia Jarosława Kaczyńskiego potrzebowała nowego pomysłu. Pomysł na CPK został aferą z działką wizerunkowo dla PiS zrujnowany do tego stopnia, że Donald Tusk ogłosił, że ten skrót oznacza Cały PiS Kradnie. I zaproponował nową nazwę: Port Polska.

Nie lepiej było z kolejami dużych prędkości, które, budowane przy okazji infrastrukturalnego hubu przy nowym lotnisku, miały przenieść komunikację w Polsce w nową epokę. Pomysł nie spodobał się byłemu wicepremierowi Piotrowi Glińskiemu, który stwierdził, że… strach byłoby do tak szybkiego pociągu wsiadać.

PiS nauczył się, że wielkie projekty to skuteczne narzędzie szantażowania politycznych przeciwników. Zawsze będzie można powiedzieć, że Donald Tusk nie chce portu Haller, bo woli Niemcy, oskarżyć, że nie dość entuzjastycznie do pomysłu podszedł, co kwestionuje jego patriotyzm.

Rosnące poczucie narodowej dumy tworzy potrzebę materialnych wyznaczników nowego statusu Polski

PiS potrzebuje więc nowego pomysłu i nic dziwnego, że postawił na nowy port morski. Szczególnie że dzięki temu może upiec naraz kilka pieczeni. Po pierwsze, przecież lepiej rozmawiać o wielkich planach infrastrukturalnych niż tłumaczyć się z faktu, że Zbigniew Ziobro z supertwardego szeryfa zmienił się w zbiega i przyjął schronienie na Węgrzech. Po drugie, PiS wie, że ostatnie lata to czas raptownie wzmacniającego się poczucia dumy narodowej Polaków. Dumę tę karmią zaś wielkie projekty. Tak jak wyznacznikiem statusu jednostki jest dom jednorodzinny i luksusowy samochód, tak wyznacznikiem statusu narodu są jego wielkie osiągnięcia. Do tych osiągnięć w przypadku Polski należą podziw świata dla 35 lat transformacji gospodarczej i wzrostu bogactwa oraz sukcesy różnych polskich projektów. Z tego punktu widzenia dołożenie kolejnego pomysłu na wielki projekt jest politycznie sprytne.

Czytaj więcej

Port Haller. Czy to ma sens?

Wielkie projekty, czyli jak zaszantażować Donalda Tuska wmawiając mu brak patriotyzmu

Szczególnie że – i to trzeci powód – PiS nauczył się, że wielkie projekty to skuteczne narzędzie szantażowania politycznych przeciwników. Zawsze będzie można powiedzieć, że Donald Tusk nie chce wielkich projektów, bo woli Niemcy, łatwo będzie go oskarżyć, że nie dość entuzjastycznie do pomysłu podszedł, co kwestionuje jego patriotyzm.

Reklama
Reklama

I wówczas zamiast dyskusji nad sensownością takiej inwestycji, opłacalnością, nad tym, czy zwiększy polskie bezpieczeństwo czy też odwrotnie, będziemy musieli dyskutować o tym, kto jest patriotą i chce portu Haller, a kto zdrajcą, bo ma wątpliwości. Gra „kto najbardziej kocha Polskę” to coś, co dobrze znamy.

I jak zawsze, zamiast konstruktywnej dyskusji o meritum, będziemy mieli spór, który Polaków ma podzielić.

Komentarze
Rusłan Szoszyn: Kto nie chce pokoju w Ukrainie? Donald Trump puka do złych drzwi
Komentarze
Jędrzej Bielecki: USA chcą Grenlandii. Polsce zaczyna być nie po drodze z Donaldem Trumpem
Komentarze
Bogusław Chrabota: Zbigniew Ziobro rozpętuje z Węgier polską wojnę domową
Komentarze
Zuzanna Dąbrowska: Prezydent Karol Nawrocki z „Dragonem”, czyli ustawka w sanktuarium
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Po unieważnieniu wyborów na przewodniczącą Polski 2050 - Szymon, musisz!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama