Reklama

Bogusław Chrabota: Pojedynek na noworoczne orędzia. Polska między Karolem Nawrockim i Donaldem Tuskiem

Orędzie Karola Nawrockiego to „kropka nad i” w kwestii przywództwa na polskiej prawicy. Z kolei wystąpienie Donalda Tuska nie zostawia wątpliwości: premier, choć przegrany w wyborach prezydenckich jest bezdyskusyjnym liderem Polski liberalnej.

Publikacja: 02.01.2026 12:42

Bogusław Chrabota: Pojedynek na noworoczne orędzia. Polska między Karolem Nawrockim i Donaldem Tuskiem

Foto: fot. KPRP/Mikołaj Bujak, KPRM

Prezydent Nawrocki w swoim orędziu udowodnił, że do Polaków można mówić poważnie, odpowiedzialnie, bez niepotrzebnych złośliwości czy złej energii i konfrontacyjności w stylu Kaczyńskiego. Jakaż to różnica wobec poprzednika, który przejdzie do historii polskiej polityki głównie swoim infantylizmem i małostkowością. I wobec lidera PiS, który w każdym wystąpieniu musiał kogoś obrazić. Nie było więc u Nawrockiego głupkowatego straszenia migrantami i grymasów wobec mniejszości, co tak często przydarzało się Andrzejowi Dudzie. Wyraźnie wystrzegał się „mówienia PiS-em”.  I nawet, jeśli sam nie pisał swojego wystąpienia, to musiał dać autorom sygnał, by skupili się na treściach pozytywnych.

Reklama
Reklama

Co mówił w orędziu Karol Nawrocki?

Paradoksalnie główne tezy wystąpień zarówno premiera, jak i prezydenta się pokrywały. Nawrocki wśród najważniejszych polskich celów wyliczył rozwój, bezpieczeństwo i lepsze życie obywateli. Wyraźnie podkreślił rolę gospodarki rynkowej i zapowiedziany udział Polski w G-20. To wyszczególnienie roli gospodarki ewidentnie bardziej było z Mentzena niż Kaczyńskiego. Zarazem odniósł się do kwestii sprawiedliwej redystrybucji bogactwa narodowego, umiejętnie ważąc argumenty w kwestiach gospodarczych i społecznych. Co ciekawe, nie było u niego zbyt wielu odwołań do polityki zagranicznej. Nazwisko Donalda Trumpa padło w orędziu tylko raz i to bez większych hołdów.

Co mówił w orędziu Donald Tusk?

Polski premier na tle prezydenta wyglądał jak polityk odrodzony. W orędziu Donalda Tuska nie było nawet śladu poczucia przegranej, która dominowała w obozie liberalnym po wyborczej klęsce Rafała Trzaskowskiego. Tusk chwalił polski sukces. Mówił o pozytywnym odbiorze Polski i planach na przyszłość. To – podobnie jak u Nawrockiego, acz bardziej konkretnie – rozwój, bezpieczeństwo i poprawienie życia obywateli. Kontynuacja budowy polskiej armii, inwestycje w infrastrukturę, Bałtyk (czyli energetyka), repolonizacja i odbudowa przemysłu, preferencje dla polskich firm w zamówieniach publicznych oraz „dokręcenie śruby przestępcom”.

Reklama
Reklama

Czeka nas pokój, czy konfrontacja liderów?

Gdyby szukać motywów przewodnich, to hasłu Nawrockiego o „zmianie”, której oczekują Polacy, Donald Tusk przeciwstawia hasło „przyspieszenia”, które według premiera ma być wątkiem przewodnim w działaniach jego rządu. Raz jeszcze powtórzę, bo to absolutna nowość.

Obaj politycy w swoich orędziach stronili od konfrontacji, wzajemnych złośliwości czy inwektyw. Możliwe, że wyszli z założenia, że taka retoryka, to bardziej dowód słabości niż siły. Możliwe, że rozumieją, że Polacy są już nią zmęczeni i oczekują czegoś więcej.

Tyle że to „więcej”, to nie będzie harmonia obu liderów. Wygląda na to, że 2026 rok będzie polem poważnej i fundamentalnie ważnej dla przyszłości kraju konfrontacji wizji polskich: liberalizmu i nacjonalizmu. Możliwe, że z postulatem polexitu w tle.

Dziś już wiadomo, że po stronie demokratycznych liberałów Tusk jako lider nie ma konkurenta. Jakimś sposobem udało mu się przekuć klęskę swojego obozu w wyborach prezydenckich na osobisty sukces. Ale naprzeciw siebie nie ma już zgrzybiałego, marudzącego Jarosława Kaczyńskiego, tylko mówiącego o osobistej odwadze zdolnego polityka nowego pokolenia Karola Nawrockiego.

Czytaj więcej

Kto wygra „wojnę o pokój”? Donald Tusk i Karol Nawrocki szykują nowy pojedynek w 2026 r.

Jakie są wnioski dla polskiej polityki na 2026? 

Wnioski dla polskiej polityki na 2026 rok? Koalicja jest mocna, jak nigdy. Mimo wewnętrznych procesów gnilnych (Polska 2050), jest wręcz najmocniejsza od daty wyborów. I przetrwa w stanie nienaruszonym.

Reklama
Reklama

A prawica? Przed nią gigantyczna przebudowa. Popękany PiS słabnie i z pewnością dojdzie w nim do podziałów. Kto będzie sukcesorem Jarosława Kaczyńskiego? Trudno zgadnąć. Ale bez wątpienia dojdzie do wojny diadochów. Przesunięć też należy się spodziewać na prawo od PiS. Optymizm w sprawie wzrostu obu Konfederacji jest przedwczesny.

W konfrontacji nowych liderów więcej szans, przynajmniej dziś, ma Donald Tusk. Przemawia za nim gigantyczne doświadczenie i świeżość sytuacji, która wyraźnie go uskrzydla – wreszcie ma nowego przeciwnika. A Karol Nawrocki? Już wiemy, że jest politykiem niezwykle zdolnym. Ale na pełną dojrzałość musi jeszcze nieco poczekać. Możliwe, że to zwiększa szansę liberałów w najbliższych wyborach.

 

 

Komentarze
Joanna Ćwiek-Świdecka: Czy 2026 r. będzie lepszy niż 2025 r.? Cóż szkodzi obiecać…
Materiał Promocyjny
Bankowe konsorcjum z Bankiem Pekao doda gazu polskiej energetyce
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Gdy zgoda boli bardziej niż spór. Afera notatkowa i kolejna wojna o nic
Komentarze
Michał Płociński: Polityczne sterowanie kulturą. To ma być ta liberalna normalność?
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Co mają przykryć twitterowe wojny Donalda Tuska i Karola Nawrockiego?
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Komentarze
Bogusław Chrabota: Spotkanie w Mar-a-Lago wzmacnia Ukrainę i Zachód
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama