Ale zło już wtedy kryło się gdzieś pod kamieniami, cicho pełzło niewidocznymi podziemnymi strużkami, aby tego dnia z gwałtowną morderczą siłą wydobyć się na powierzchnię. Sielanka tych ludzi, którzy zapomnieli o miejscu, w którym żyją, została przerwana w jednej minucie, zamieniając się w koszmar, który trwa już rok.

Tego dnia napisałem do Karin z Jafy z wyrazami wsparcia. Zapamiętana beztroska nagle zmieniła się w traumę, z którą można żyć, przywyknąć, ale gdy nosi się ją na co dzień, świat przestaje być już taki sam.

Czytaj więcej

Jerzy Haszczyński: Rok traumy i nienawiści. Palestyńscy liderzy nie potępili Hamasu za 7 października

Izrael to kraj mniejszy od Mazowsza. Ten skrawek w dużej mierze pustynnej ziemi właściwie otoczony jest przez wrogów, którzy nie akceptują jego istnienia. Izrael, aby ich powstrzymać, stworzył i utrzymywał przez długie dekady strategię odstraszania opartą na Żelaznej Kopule, reklamowanym jako najskuteczniejszy na świecie wywiadzie i nowoczesnej armii. 7 października 2023 r. to odstraszanie zawiodło. Wrogowie przekonali się, że wywiad nie jest taki doskonały, a armia wcale nie taka skuteczna, skoro nie była w stanie szybko zareagować na dokonywane w południowych rubieżach kraju masakry i ochronić swoich obywateli. Strategia odstraszania ma jeszcze jeden element – polega on w skrócie na tym, że jeżeli już ktoś cię uderzy, musisz oddać mu dziesięć razy mocniej, aby nigdy już tego nie zrobił. Dla Izraela mocne podważenie strategii odstraszania przez Hamas 7 października stało się kwestią egzystencjalną.

Uderzono więc dziesięć razy mocniej i Gaza spłynęła krwią, również niewinnych ludzi, a każdego dnia coraz trudniej było się solidaryzować z tym, co można było zobaczyć w mediach.

Czytaj więcej

Agnieszka Markiewicz: Mija rok od ataku Hamasu – Izrael nie może przestać reagować, a Zachód musi zacząć działać

Dziś, po roku, rzeka krwi wzbiera, a perspektywa jest taka, że może wzbierać jeszcze mocniej, po tym jak konflikt z dziką siłą rozprzestrzenił się na terytoria Libanu, a irańskie rakiety spadły na Tel Awiw.

Co będzie dalej? Dziś, mimo wojny i zagrożenia, plaże i kawiarnie starej Jafy wciąż są pełne, ale przebywają w nich już inni ludzie niż rok temu. “Mam prawie 80 lat. Dorastaliśmy w tym kraju z poczuciem, że mamy krótkie wojny i szybko je wygrywamy” – powiedział w „Jerusalem Post” izraelski historyk Tom Segev, który opisał nowe uczucia całkowitej beznadziejności. “Nie jesteśmy przyzwyczajeni do długiej wojny”.

„Izraelczycy to, co stracili 7 października – i nie odzyskali – to poczucie bezpieczeństwa”. A perspektywa, że to się szybko zmieni wygląda dziś marnie.