Artur Bartkiewicz: Choroba Zbigniewa Ziobry. Czego pisać się nie powinno

„Ale Świętości nie szargać, bo trza, żeby święte były, ale Świętości nie szargać: to boli” - pisał w „Weselu” Stanisław Wyspiański. I warto, żeby te słowa wzięli sobie do serca wszyscy ci, którzy w ostatnich dniach spekulują na temat stanu zdrowia Zbigniewa Ziobry.

Publikacja: 18.03.2024 18:05

Zbigniew Ziobro

Zbigniew Ziobro

Foto: Fotorzepa, Jakub Czermiński

Są granice, których w debacie publicznej nie powinno się przekraczać, dlatego, że w jakiejś mierze dotykają one istoty naszego człowieczeństwa, które tym różni się od życia w stanie natury, że ujmuje w ramy norm społecznych różnego rodzaju atawizmy i pierwotne instynkty. Można widzieć w tych normach jakąś formę przemocy, jakiś teatr, udawanie, że jesteśmy lepsi, niż jesteśmy w istocie. Ale ja wolę widzieć w nich zawieszanie sobie poprzeczki wyżej, dążenie do świata, w którym są reguły ważniejsze niż brutalna siła, bezwzględna mściwość i okrutna zemsta.

Choroba Zbigniewa Ziobry. Miarą człowieczeństwa jest dostrzeżenie człowieka w chorym wrogu

Jedną z takich norm jest reguła, by w kwestiach czyjegoś zdrowia zachowywać daleko idącą powściągliwość. By – wkraczając w sferę między życiem i śmiercią – poruszać się z delikatnością i empatią. By wobec cierpienia drugiej osoby oferować przede wszystkim wsparcie, a jeśli nawet nie, to taktownie milczeć.

I nie powinno mieć znaczenia, czy chodzi o osobę nam bliską, obojętną czy taką, wobec której odczuwamy niechęć albo nawet wrogość. Nie jest bowiem sztuką okazywać współczucie choremu przyjacielowi – ale miarą naszego człowieczeństwa jest to, czy stać nas na to, by dostrzec człowieka w chorym wrogu.

Czytaj więcej

Ziobro publikuje zdjęcie ze szpitala i pisze o swoim stanie. "Badajcie się regularnie"

Za co prokurator Ewa Wrzosek powinna przeprosić po wpisie o Zbigniewie Ziobrze

Przyjmuję za dobrą monetę zapewnienie, że prokurator Ewa Wrzosek nie miała złych intencji, umieszczając w serwisie X wpis o treści „szanujmy swoją inteligencję. Albo chociaż cudzą. Przyda się” i opatrując wpis hashtagiem #Ziobro tuż po tym, gdy były minister sprawiedliwości napisał w serwisie X o swojej chorobie i zamieścił zdjęcie ze szpitala. Chcę wierzyć, że rzeczywiście nie chciała odnosić się do śmiertelnie groźnej choroby, z jaką mierzy się były minister sprawiedliwości.

Niestety, widzę też, że jej wpis wywołał falę komentarzy, których autorzy już wprost kwestionują to, czy minister jest naprawdę chory, a jeśli już jest chory, to czy naprawdę ciężko. Są w nich sugestie, że nie wygląda tak, jak powinna wyglądać osoba zmagająca się z chorobą nowotworową, i spekulacje na temat detali, choćby firanek w oknach – ma ich ponoć nie być w szpitalu, w którym leży Ziobro. Inni zastanawiają się, dlaczego ministrowi w czasie terapii nie wyszły włosy.

To już nie są wpisy, które „nie przekraczają granicy dobrego smaku” (jak o swoim wpisie mówi prokurator Wrzosek). To już szarganie świętości w imię nienawiści tak pierwotnej, że wykraczającej poza ramy tego, co określamy mianem zachodniej cywilizacji.

Czasem po prostu trzeba w drugim człowieku widzieć człowieka. Bo jeśli nie jesteśmy tego zrobić nawet wobec śmiertelnej choroby, to kim tak naprawdę się staliśmy?

Dlatego szkoda, że Ewa Wrzosek nie przeprosiła — nawet jeśli nie za swoje słowa, to za to, że stały się one pretekstem do takiej eksplozji bezlitosności. I nie powinno mieć tu znaczenie intencje samego Ziobry — czy rzeczywiście chciał ocieplić swój wizerunek, czy po prostu, jak wielu ciężko chorych, potrzebuje słów wsparcia. Czasem nie warto się nad tym zastanawiać. Czasem po prostu trzeba w drugim człowieku widzieć człowieka.

Jeśli nie jesteśmy tego zrobić nawet wobec śmiertelnej choroby, to kim tak naprawdę się staliśmy? Aż strach odpowiedzieć na to pytanie.

Zdrowia, panie ministrze.

Komentarze
Michał Szułdrzyński: Po ataku Iranu na Izrael. Zachód musi być i policjantem, i strażakiem
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Komentarze
Joanna Ćwiek-Świdecka: Prawo do aborcji nie równa się obowiązkowi jej przeprowadzenia
Komentarze
Marzena Tabor-Olszewska: Co nas – kobiety – irytuje w temacie aborcji
Komentarze
Michał Płociński: Tuskowi są na rękę ataki Hołowni na Czarzastego. Lewica straci marszałka Sejmu?
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Dlaczego Trzecia Droga atakuje Lewicę? Hołownia odświeża swoją największą zaletę