Jacek Nizinkiewicz: Czy Konfederacja zdradzi swoich wyborców

Eurosceptyczna koalicja nie może przed wyborami przyznać, że jest gotowa współrządzić z Prawem i Sprawiedliwością. Ale czy po wyborach, będąc języczkiem u wagi, na pewno nie pójdzie drogą Ligi Polskich Rodzin?

Publikacja: 22.03.2023 13:24

Marek Suski (PiS) i Grzegorz Braun (Konfederacja)

Marek Suski (PiS) i Grzegorz Braun (Konfederacja)

Foto: Fotorzepa/ Jerzy Dudek

Trend sondażowy jest jednoznaczny: Konfederacja jest na fali wznoszącej. Wskoczyła na podium, tuż za PiS i Koalicją Obywatelską. Ugrupowanie Sławomira Mentzena, mimo sporów wewnętrznych i spięć z narodowcami współpracującymi z PiS, nie dało się podzielić. Formacji nie zaszkodziły też prorosyjskie wypowiedzi Grzegorza Brauna i Janusza Korwin-Mikkego, usuniętego w cień.

Eurosceptyczna koalicja nie dała się też zmarginalizować w debacie publicznej, mimo że w mediach głównego nurtu jest obecna śladowo. TVP i Polskie Radio prawie nie zapraszają polityków Konfederacji, podobnie jak inne wiodące stacje i radiostacje czy portale internetowe. Własne kanały informacyjne i kontakt bezpośredni z wyborcami pozwoliły im jednak nie tylko utrzymać się na powierzchni, ale również wypłynąć na szersze wody w sondażach.

Czytaj więcej

Co zrobi Konfederacja? Korwin-Mikke nie wyklucza koalicji z PiS ani z PO

W badaniu „Rzeczpospolitej” Konfederacja jest trzecią lub czwartą siłą (jeśli PSL i Polska 2050 idą na jednej liście wyborczej z samorządowcami). W sondażu „Gazety Wyborczej” zajmują pozycję trzecią i w większości wariantów mają większość z PiS, pozwalającą współrządzić. W badaniu CBOS dla zwolenników Konfederacji główną alternatywą jest PiS. Badania IPSOS, IBRiS, Pollster, Kantar pokazują jednoznacznie: rośnie poparcie dla Konfederacji. Co z tą pozycją zrobi koalicja Mentzena?

Przez ponad pół roku, które zostało do wyborów, będzie wzmacniać się jako jedyne ugrupowanie alternatywne wobec politycznego mainstremu. Konfederacja ustawiła się skutecznie w roli ugrupowania antysystemowego. Kukiz’15 ustąpił miejsca, którego nie udało się zająć AgroUnii ani innym partiom. Za każdym razem, gdy Polska 2050 będzie mówić o współpracy z PO lub zacieśniać współpracę z PSL, to tym większą przestrzeń będzie tworzyć dla Konfederacji jako alternatywy dla duopolu, w który partia Szymona Hołowni zacznie się wpisywać.

Dlatego też Konfederacja musi się dystansować jednoznacznie zarówno wobec PiS, jak i PO. A po wyborach? LPR i Samoobrona też przecież dystansowały się wobec współpracy z PiS przed pierwszym zwycięstwem wyborczym partii Jarosława Kaczyńskiego. A później Roman Giertych i Andrzej Lepper podpisywali z Jarosławem Kaczyński porozumienie z błogosławieństwem mediów ojca Rydzyka.

 Wszystkie antysystemowe przystawki PiS kończą zawsze w tym samym miejscu: w brzuchu Jarosława Kaczyńskiego

Politycy Konfederacji nie mają wyjścia i muszą mówić przed wyborami, że rządzenie z PiS nie wchodzi w grę, bo inaczej wystraszyliby swoich wyborców. PiS już zaciera ręce na współpracę z ugrupowaniem Sławomira Mentzena. Solidarna Polska otwarcie deklaruje, że Konfederacja jest naturalnym koalicjantem rządowym PiS po jesiennych wyborach. Dzisiaj Mentzen będzie zaprzeczać, choć robi to coraz delikatniej, że jest gotowy współrządzić z PiS, a po wyborach będzie tłumaczyć swoim wyborcom, że więcej mogą zrobić, będąc w rządzie, niż kolejną kadencję w opozycji.

A jak skończą? Dadzą się obłaskawiać stanowiskami, spółkami Skarbu Państwa, dzięki czemu urosną w siłę, lub dadzą się zmarginalizować i ostatecznie staną się przystawką PiS, niczym wcześniej LPR i Samoobrona? Wszystkie antysystemowe przystawki PiS kończą zawsze w tym samym miejscu: w brzuchu Jarosława Kaczyńskiego. I Konfederacja niczym nie będzie się różnić od LPR, Samoobrony czy Kukiz’15, nawet jeśli wydaje się im, że są politycznie cwańsi.

Trend sondażowy jest jednoznaczny: Konfederacja jest na fali wznoszącej. Wskoczyła na podium, tuż za PiS i Koalicją Obywatelską. Ugrupowanie Sławomira Mentzena, mimo sporów wewnętrznych i spięć z narodowcami współpracującymi z PiS, nie dało się podzielić. Formacji nie zaszkodziły też prorosyjskie wypowiedzi Grzegorza Brauna i Janusza Korwin-Mikkego, usuniętego w cień.

Eurosceptyczna koalicja nie dała się też zmarginalizować w debacie publicznej, mimo że w mediach głównego nurtu jest obecna śladowo. TVP i Polskie Radio prawie nie zapraszają polityków Konfederacji, podobnie jak inne wiodące stacje i radiostacje czy portale internetowe. Własne kanały informacyjne i kontakt bezpośredni z wyborcami pozwoliły im jednak nie tylko utrzymać się na powierzchni, ale również wypłynąć na szersze wody w sondażach.

Komentarze
Kamil Kołsut: Powołania na Euro 2024. Dlaczego Michał Probierz naraził się kibicom i sponsorom
Komentarze
Paweł Rożyński: Sielanka na rynku pracy się kończy. Firmy masowo wprowadzają sztuczną inteligencję
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Dlaczego prezydent Andrzej Duda nie powinien polecać pasty do zębów i kandydatów do PE
Komentarze
Bogusław Chrabota: Romanowski od Funduszu Sprawiedliwości opluł bohatera podziemia
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Taśmy Tomasza Mraza. Nie róbmy polityki, wymierzmy sprawiedliwość
Komentarze
Jędrzej Bielecki: Wieś u bram Brukseli. Czy Unia Europejska wróci do idei państwa opiekuńczego?