Tak przecieki z amerykańskiego wywiadu, jak i zwykła logika pokazują jednak, że jest dokładnie odwrotnie. Kreml jest teraz pod ścianą i działa na krótką metę, a nie w perspektywie lat. Musi zmaksymalizować kryzys energetyczny w Europie tej zimy, aby przekonać sojuszników Ukrainy do wstrzymania pomocy wojskowej dla Kijowa, a nawet wymuszenia na prezydencie Wołodymyrze Zełenskim kompromisu terytorialnego z Rosją.

Czytaj więcej

Wyciek z gazociągów Nord Stream. Wpis Sikorskiego wywołał burzę

Zniszczenie właśnie teraz rurociągu temu właśnie służy, bo pokazuje nieodwracalność przerwania dostaw rosyjskiego gazu dla Europy. Za chwilę taki ruch nie będzie miał już dla Putina sensu - tak szybko załamuje się import tego surowca przez kraje Unii, w szczególności Niemcy i Włochy. Każde z tych państw, przed rozpoczęciem inwazji, zaspokajało 40 proc. konsumpcji gazu zakupem od Gazpromu. Dziś to mniej niż 10 procent.

Wpis jednego z czołowych polityków polskiej opozycji, który już za rok może kierować dyplomacją naszego kraju, wykorzystał Kreml

Na winę Rosji, a nie Ameryki, wskazują doniesienia „Spiegla”, które mówią, że CIA od wielu tygodni ostrzegała kanclerza Olafa Scholza, iż Nord Stream 1 i 2 mogą być zniszczone więc lepiej, aby się pospieszył z przebudową niemieckiego miksu energetycznego. Charakterystyczne, że atak nastąpił na wodach międzynarodowych - tak, aby nikt nie mógł zarzucić Moskwie uderzenia na państwa NATO, co stanowiłoby casus belli.

W środę Sikorski zdaje się wycofywać ze swoich rewelacji. W kolejnym wpisie mówi o „roboczych hipotezach”, które „naturalnie stawia wyłącznie w swoim imieniu”. Tak, jakby chciał dystansować się od swojej żony, Anne Applebaum, która utrzymuje bliskie relacje ze środowiskami amerykańskich demokratów.

Mleko się jednak już rozlało. Wpis jednego z czołowych polityków polskiej opozycji, który już za rok może kierować dyplomacją naszego kraju, wykorzystał Kreml. – Czy to oficjalne oświadczenie o ataku terrorystycznym? – pytała rzeczniczka rosyjskiego MSZ, Maria Zacharowa.

Twitter pomaga w utrzymaniu rozpoznawalności polityka w opozycji. Ale czasem spieszyć się tu nie warto.